Szkolenia Trenerzy Współpraca Kontakt
Najwyższy poziom szkoleń uwodzenia w Polsce 2006 - 2014.




Sztuka Uwodzenia



Informacja
Publikowane poniżej treści stanowią własność ich autorów. SU nie odpowiada za treści zamieszczane w recenzjach ze szkoleń. Kopiowanie, przetwarzanie oraz rozpowszechnianie zamieszczonych treści tylko za indywidualną zgodą ich autorów.
Wszystkim uczestnikom którzy napisali o swoich wrażeniach, serdecznie dziękujemy.



Rafał (2X), Kraków

Podstawowy atut Pick Up Club to możliwość spojrzenia na daną sytuację oczami faceta i kobiety.
J.J. i F. to zgrany duet, który potrafi wytłumaczyć każdy aspekt podrywu. Mają doświadczenie w temacie i poświęcają się sprawie w 100%. Przejechali pół Polski, żeby poprowadzić szkolenie, przez 3 dni gonili nas do roboty starając się zaszczepić w nas jakieś podstawy. To, czy szkolenie przyniesie Ci efekt, zależy głównie od Ciebie. To ty jesteś swoim największym wrogiem. To twoje wyobrażenie siebie jest problemem, dlatego dobrze jest zacząć od stylizacji.
Zmiana wizualna doda Ci pewności siebie, która jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu. Na początku można ją udawać, potem sama się pojawi.

Czytaj całość »

Powód

Nazywam się X i jestem AFC-em. Pisząc te słowa awansowałem na RAFC ale nazwa nie ma znaczenia, to tylko semantyka. Sięgając wstecz pamięcią mogę szczerze powiedzieć, że w moim otoczeniu nie brakowało kobiet. Zawsze miałem dużo koleżanek, gorzej było z dziewczynami. Najłatwiej było z tymi, na których mi nie zależało. Ale te wymarzone były poza zasięgiem. Mówiły mi, że jestem inny, bo umiem słuchać. No bo niby o czym można z nimi rozmawiać :-)? Więc słuchałem, przejmowałem się, pomagałem. Cóż, sam sobie jestem winien...

Kiedy laska, za którą dałbyś sobie odciąć rękę, mówi ci, że traktuje cię jak przyjaciela, czujesz się jakbyś dostał młotem kowalskim w klatę. Zastanawiasz się, co jest z tobą nie tak. Za pierwszym razem traktujesz to jako przypadek, tłumaczysz to sobie na tysiąc sposobów. Jeśli przytrafia ci się to po raz drugi i trzeci, oznacza to tendencje, zauważalny
trend. Zjawisko zwane trendem wywołują pewne czynniki, które można poznać, zmierzyć, zbadać. W takiej sytuacji trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie wprost, coś zjebałeś kolego.

Decyzja

Styczeń to dobry moment na zmiany. Nowy rok, postanowienia, plany. Znasz definicję obłędu? Obłęd to sytuacja, kiedy robisz daną rzecz dokładnie tak samo jak zawsze, a oczekujesz innego efektu. Po kolejnym emocjonalnym piekle postanowiłem coś zmienić. Dałem sobie 10 dni na użalanie się nad sobą a potem wziąłem się do roboty. Po dwóch latach przerwy wróciłem na siłkę, przez ostatnie dwa laty zaniedbałem się. No cóż, robota, lenistwo itd. Na szczęście mam kumpla trenera, poprosiłem o pomoc. Nigdy nie pakowałem na masę, interesowały mnie raczej cardio i zajęcia
fitnessowe. Teraz to się zmieniło. 5 razy w tygodniu, biceps, klata, triceps, barki itd. Dzień w dzień. Jeśli nigdy nie trenowałeś, nie polecam. Zrobisz sobie krzywdę po kilku dniach. Moje ciało jest przyzwyczajone do obciążeń, lata treningów sztuk walki i fitness wzmocniły stawy i ścięgna. Przyznam jednak bez ściemy, pierwsze dwa tygodnie były paskudne. Psychicznie czułem się coraz lepiej, ale po każdym treningu padałem na łóżko i odgrywałem warzywo.
Trudno, trzeba cierpieć dla sprawy. Do tego solar, konieczny jeśli chcesz dobrze wyglądać. Z natury mam jasną cerę, po ostatnich przejściach przypominałem upiora w kolorze śniegu. Solar zapewnił mi zdrowy kolor skóry i poprawił samopoczucie. Nie ma to jak poleżeć na słońcu, chociaż sztucznym.
Boshe, dzięki za google'a.
Zdawałem sobie sprawę, że przygotowanie modelu na 2010 musi pójść wielotorowo. Oprócz opakowania trzeba zrobić upgrade oprogramowania. Musiałem sformatować sobie makówkę, żeby zacząć odnosić sukcesy w relacjach damsko-męskich.
Przyjaciółka powiedziała mi kiedyś, że jestem dla kobiet za dobry, najlepszy kumpel ujął to bardziej dosadnie: „stary, musisz nauczyć się odrobiny skurwysyństwa”. Ok, to od czego zacząć? Komp, google, hasło – szkoła uwodzenia.

Widziałem kiedyś program o takich szkołach w Moskwie. Niezbyt przystojny koleś, którego przedstawiono jako trenera uwodzenia, powiedział coś intrygującego: nawet przeciętny facet może poderwać bardzo atrakcyjną kobietę. To ja poproszę. Zapakować? Nie, na miejscu...

Okazuje się, że w ojczyźnie papieża i latającego Adama temat zaczyna się rozwijać. Znalazłem kilka firm, forum i ludzi, którzy się tym tematem zajmują. PUA, AFC, HB, DHV itp. Nowe pojęcia, strategie, taktyki. Openery, bitch shieldy, negi. Cholera, ktoś ten temat rozłożył na części pierwsze. Mam analityczny umysł, szybko załapałem, że sprawa jest do opanowania. Potem wpadłem na książki, e-booki, filmy instruktażowe. Style, Mystery, Jeff Ross. Dzięki ci Panie, że ich plemniki trafiły w odpowiednie miejsce. Wszystko pięknie, teoria teorią, ale to trzeba trenować. Nie nauczysz się pływać bez wejścia do wody. Najlepiej mieć od tego trenera, który wytłumaczy, wychwyci błędy, doda otuchy lub opieprzy, jeśli trzeba. Przechodziłem szkolenia z technik sprzedaży więc miałem pojęcie, czego szukam.
Wiedziałem, że wiele tekstów z amerykańskich materiałów u nas nie przejdzie. Są zbyt sztuczne i niedopasowane do naszej mentalności. To jest taka sytuacja, gdy gość próbuje ci coś sprzedać a ty czujesz, że mówi jakoś dziwnie i nienaturalnie. Trzeba było się na coś zdecydować.

Pick Up Club

Ich stronę otwarłem jako jedną z pierwszych. Fajne obrazki, trochę treści, terminy szkoleń. Dlaczego ich wybrałem? Kobieta. Jeśli kiedykolwiek czytałeś coś o strategii prowadzenia wojny, pewnie natrafiłeś na mądre słowa: zrozum psychikę przeciwnika, a wygrałeś. Kto może lepiej rozumieć psychikę kobiety niż inna kobieta? Przy okazji znalazłem informację o stylizacji. We wszystkich materiałach dotyczących podrywu podkreśla się rolę wyglądu. Nie musisz być zabójczo przystojny, ale masz być zadbany. Kobiety zauważają taką ilość szczegółów, że włosy stają dęba. Źle dobrane
kolory, kroje, dodatki i możesz skopać całość zabawy. Jeśli ja zdawałem sobie sprawę, że mój ubiór pozostawia wiele do życzenia, to co na ten temat powiedziałyby kobiety? Umówiłem się na stylizację. Czekały mnie 4 dni niezłej jazdy.

Day 0 – stylizacja

Z J.J. umówiłem się o 15 w galerii handlowej. Zadzwoniła z opisem, jak jest ubrana. Nie poznałbym jej. Na stronie jest zdjęcie blondynki, przyszła rasowa bruneta, duże, brązowe oczy (podobno jej się zmienia w zielony) i super uśmiech. Była niższa, niż się spodziewałem. Ubrana wyzywająco, biały płaszczyk, intrygujący dekolt, wysokie czarne buty sznurowane z tyłu. Właśnie tak wyobrażałem sobie osobę, która ma jakieś pojęcie o modzie. Musiała być zmęczona po wielu godzinach w pociągu, a mimo to miała nadzwyczaj dużo energii. Pierwsze jej spojrzenie dużo mi
powiedziało. Nie była zachwycona. Byłem w dżinsach, koszuli i marynarce. Bez szału ale wyglądałem dobrze, przynajmniej dla mnie. Potem okazało się, że jedyną rzeczą, która się jej podobała w moim ubiorze, były moje buty :-).
Dobrze, że chociaż tyle.
Krótka rozmowa przy kawie. Generalne wytyczne, z czym się to je. Potem krótki plan, co robimy. Ciuchy, fryzjer, optyk, błyskotki. Zapowiadało się ciekawie.
Zaczęliśmy od butów, od razu trafiliśmy na fajny model. Potem spodnie, jedne, drugie. Uwagi dotyczące kolorów, doboru koszuli. Sweterek, koszula, znowu spodnie, koszula, jakaś kapota. I tak przez kilka godzin. Jeden, drugi, trzeci sklep. Potem optyk, dobór oprawek, zegarek, łańcuszek. W końcu fryzjer. W życiu nie poświęciłem tyle czasu na swój wygląd. Lenistwo? O aspekcie finansowym nie warto pisać. Jak chcesz pompować fajne laski, musisz za to zapłacić.
Masz do wyboru, możesz zapłacić im lub sobie :-) J.J. miała wizję mojego nowego image. Powstały dwie wersje, dzienna i nocna. Koszule na imprezy bez dwóch zdań mnie przeraziły. Ale cóż, nie będę uprawiał obłędu.
Po 5h mieliśmy podstawowe ciuchy. Zacząłem wyglądać jak człowiek. Na końcu poznałem F.a, miał prowadzić zajęcia na drugi dzień. Wysoki, postawny, patrzył w oczy. Podał rękę w charakterystyczny sposób, z wnętrzem dłoni skierowanym lekko do dołu. Stary bajer. Prezesi, dyrektorzy, właściciele firm mają tak z przyzwyczajenia, czują swoją władzę, mają poczucie wartości. Robią to bezwiednie, inni to trenują. Żeby się przywitać, musisz pokazać wnętrze dłoni, a to znak uległości. Jest kilka sposobów żeby to obejść, ale w tej chwili nie chodziło o udowadnianie kto tu rządzi. W końcu przyjechałem się uczyć.

Day 1

Od 12 szkolenie. Ubrałem się w nowe ciuchy, wchodzę na salę. J.J. rzuca na mnie okiem, widzę błysk aprobaty w jej oczach, kręci z uznaniem głową. Znaczy się, że dobrze jest. Przywitałem się z resztą chłopaków. W sumie jest nas 4.
F. siedzi dostojnie na stole, biała koszula mocno rozpięta, łańcuszek z króliczkiem playboya, keta (łańcuch) na ręce i rozpięte mankiety. Zaczyna się wykład. Przetrwanie, rozmnażanie, alpha, beta, itd. Potem ramy, openery, bitch testy, kwalifikacja. Zaczynamy trenować. J.J. nas testuje. Jest wredna, nie odpuszcza łatwo. Trzeba mieć nieźle gadane i duży refleks, żeby dać sobie radę. Po jakimś czasie zaczynamy kumać, o co chodzi. Przynajmniej w teorii. Po kilku godzinach mózg zaczyna pęcznieć. Jak my to mamy ogarnąć? Umawiamy się na wieczór.
W hotelu padłem. Pospałem trochę i zaczynam wkuwać. Im bliżej godziny spotkania tym więcej adrenaliny we krwi.
Zacząłem czuć ciśnienie. Jak to będzie? Czy dam radę? Co ja mam właściwie mówić? Będzie niezła jazda. Idę na wojnę.

W pierwszym klubie szok. Średnia wieku dobijała miejscami 20. Bluzy, czapeczki, krok przy kolanach. Akurat był koncert jakieś grupy hip-hoppowej. Ewidentnie byliśmy z innego plemienia. Ale trzeba było zawalczyć. F. wysłał mnie do laski za rogiem. Podchodzę i rzucam: co tak podpierasz tą ścianę, wygląda na solidną! Jakiś grymas przeszedł przez jej twarz, ale tu podchodzi koleś z piwem i ją przytula. Ok. Jej facet. No to zaczynam z kolesiem gadać, ale nie był mną oczarowany, nie wiem dlaczego :-) Fajna wtopa, ale trudno. Idziemy do innego klubu, lepszy klimat, chociaż
ścisk. Zaczynamy nawijkę. Najpierw dwie niunie, koleżanki. Obie mają facetów, ale jednej się gorzej układa. Nawijka, gadka szmatka, trochę kwalifikacji, po jakimś czasie zostawiam je na chwilę. Zmęczyły mnie. F. poprawia, wskazuje błędy. Więcej kino, więcej kino. Potem grupa 3 osób, dwie laski i facet. Wchodzę jak w masło, zaprzyjaźniam się z kolesiem (potem dostałem zjebkę, że za często go dotykałem, kurde, nie wiedziałem, że moja podświadomość chce kontaktu z innymi mężczyznami, to chyba stres).
Para rozmawia ze sobą a ja nawijam z blondynką. Fajniutka jest ale jakaś nieśmiała. W nowych ciuchach wyglądam jak paw, do tego postawa, chyba ją to onieśmiela. Musiałem się trochę uspokoić, bo moja energia zaczęła ją przytłaczać. Po chwili musieli się zwijać. Dobrze, bo zacząłem się już nimi
męczyć. Problem z tego typu sytuacjami jest taki, że idziesz tam, gdzie ci karzą, a nie gdzie masz ochotę. Musisz trenować a to oznacza wykorzystanie sytuacji, która się nadarza. Nie ma co wybrzydzać. Zmieniamy salkę, tutaj mamy same grupy. F. już miał mnie wysłać do jakieś grupy ale ja zauważyłem blondyneczkę, fajny cycek, długie włosy.

To nawet nie były 3s. Biorę krzesło, siadam okrakiem i jadę. Od mojej strony siedziały same laski, pary były w głębi. Laski się zainteresowały. Mój cel jest po lewej stronie, ale bliżej siedzi mało fajna koleżanka. Po chwili zaprzyjaźniam się z koleżanką. Jakiś ruch, ktoś przechodzi, a moja niunia prosi, żeby koleżanka się przesiadła. Hello, co jest?

No i mam niunię na wyciągnięcie ręki. No to to już na pewno jest przypadek. Zaczynam testy, kwalifikację, kino. Myszki ją powaliły. Cold reading mniej, to muszę jeszcze potrenować. Znowu jakiś ruch, ktoś przychodzi, ktoś odchodzi, k.. jak na dworcu. Trudne warunki pracy. Niunia jest z Ukrainy ale od 5 lat w Polsce. Ma fajny głosik. Takie żywe złotko. Idziemy na parkiet. Zaczęła wywijać jak na rurce. No to dawaj, noga między nogi i jedziemy na dół. Potem ją odwracam i kładę ręcę na jej pępku. Wymasowała mi dupą krocze jak candy girls na teledysku 50 Centa. Laska się rozgrzewa, zaczęła podnosić włosy pokazując kark. I nagle mnie zmroziło. Kurwa, przecież myśmy gadali całe 15 minut. Co dalej? Nie doszedłem do tej strony instrukcji obsługi... Zmienił się wałek i siadł klimat. Nie dało się przy tym tańczyć tak agresywnie. Po chwili zeszliśmy z parkietu. Może wyczuła moją rezerwę, w każdym razie czar prysł. Dobra nauka, masz tylko jedną szansę. Jak coś spieprzysz, drugiej szansy możesz nie dostać. Na drugi dzień analizowaliśmy,
co się stało, co można było zrobić, jeśli muza przestała być fajna itd. Nie chodziło o to, że nie wiedziałem, co robić z chętną niunią. To był raczej szok, że to tak szybko się toczyło. Taka mała chwila słabości i refleksji nad sensem życia :-)
Jedno wiem na pewno, ten rush, który poczułem na parkiecie, to było coś, o co warto powalczyć. To jest coś, co tygrysy lubią najbardziej.
Potem była jakaś niunia w korytarzu, co się zgubiła, grupa 3 lasek, do której podeszliśmy w dwójkę. W końcu F. mnie wysłał do dwóch lasek, które spławiły kolegę. Celem była jedna z nich. Miałem spłonąć w atmosferze. Trudno.
Podchodzę i zaczynam set. Nasz cel był nawalony lub na haju, bo wzrok miała mętny. Za to koleżanka wykazała zainteresowanie. Znowu nawijka przez kilka minut. Przyszli jacyś kolesie i je zabrali, niedobrzy. W rogu wypatrzyłem koleżanki, do których zagadałem na początku. Znowu podchodzę i jadę. Więcej kino, to masz kino. Myszki, palm reading, śmiech. Laska jest chętna, ale koleżanka jej pilnuje. Bez dobrego wingmena nie ma szans. Fakt, że para lasek to trudny temat. Ale celem jest trening. Kiedy obstawa zauważa, że trzymam ręce koleżanki, zaczyna jej robić wyrzuty.
Fajnie mieć takiego ochraniarza, rzucam. Śmiech. F. daje znak, że kończymy. Jest już bardzo późno. No to biorę numer, a co. Gadka o kontynuacji rozmowy w innych warunkach, obrona: ale ja mieszkam u koleżanki, to przyjdźcie razem. F. nam sprzedał ten tekst, dzięki stary. Wbija mi numer do telefonu. Pierwszy numer zdobyty w takich warunkach. Jest progress.
Wracam do hotelu. Mamy zrobić notatki dotyczące błędów. Trochę tego jest. Potem zaczynam myśleć. Ach, ta blondyneczka. Jak ja mam spać w takich warunkach. Zasypiam gdzieś koło 6. Za niecałe 4 godziny muszę wstać na śniadanie.

Day 2

Pojawiam się na szkoleniu. Nie czuję się jak młody bóg, ale adrenalina znowu zaczyna płynąć we krwi. Analizujemy poprzedni dzień. Rozkładamy sytuacje na części pierwsze. J.J. wytyka nam błędy, tłumaczy problemy naszego zachowania. F. wskazuje, na co zwrócić uwagę. Jest tego trochę. Jest o czym myśleć. Musisz pamiętać, że nie masz się o co obrażać, jestem pędrakiem, który dopiero zaczyna pełzać. Masz prawo do popełniania błędów, ale twoim psim obowiązkiem jest się uczyć i rozwijać. No chyba, że kręci cię obłęd.
Znowu trenujemy podejścia. J.J. nas spławia, przeciąga ile się da, teksty ma ostre i wredne. Ale to dla naszego dobra. Jak raz spotkasz się z taką reakcją nie będziesz zaskoczony. Trenując masz szansę rozbroić laskę fajnym tekstem.
O to przecież chodzi. Potem przechodzimy do następnego etapu szkolenia. Tworzenie relacji, związki, sex przyjaźń, zdrada. Kolejna porcja materiału do ogarnięcia. Mózg zaczyna przypominać galaretkę. Umawiamy się na wieczór.
Wracam do hotelu padnięty. Idę spać. Koło 20 czuję się, jakby mnie z krzyża zdjęli. Jak ja mam z kimś rozmawiać skoro ledwo powieki podnoszę? Dobrze, że jestem istotą nocną. Koło 22 się ożywiam. To czas, kiedy normalnie z ekipą wychodzę na miasto. Nie ma to jak wytrenowane zachowania. Spotykamy się przed klubem. Wchodzimy, szatnia, bar.
Jeden drink na rozgrzewkę, obchód. Dostaję zadanie. Dwie laski blisko baru. Znowu duet. Podchodzę i zaczynam. W zasadzie za każdym razem otwieram grupy tym samym testem, muszę coś nowego wymyślić. J.J. twierdzi, że lepsze są otwarcia bezpośrednie, ale takie otwarcie to ja mogę rzucić tylko do laski, w której naprawdę coś mi się podoba. Dziewczyny razem pracują. Zaczynamy rozmowę, rzucam kwalifikacjami, trochę nudzimy. Idę po drinka.
Poleciły mi Malibu z sokiem ananasowym. Damski drink, ale poświęcę się dla sprawy. Wracam do lasek, a starsza mi rzuca, gdzie są ich napoje. Gaszę ją tekstem, że drinki stawiam kobietom, z którymi spałem. Pewno znacie ten tekst.
Nagle nad uchem słyszę głos F.’a, który niby przypadkiem mówi do J.J., wiesz, musimy CZEŚCIEJ CHODZIĆ DO KINA, WIĘCEJ KINA, czy coś takiego. (konspiracja – KINO z ang. komunikacja kinestetyczna, czyli dotyk).
Tak naprawdę to rozmawiając z kimś nie wiesz dokładnie, ile czasu minęło. Trzeba zacząć to kontrolować. Koleżanka tej starszej rozpięła włosy i nagle okazało się, że i z gadki i z wyglądu jest dużo fajniejsza niż ta pierwsza. No to kino było na niej. Pierwsza myszka doszła do piersi. Druga też. Trzeciej się przestraszyła. No to teraz wasza kolej, jakaś zabawa. No bo ileż można się produkować? Pokazała mi parkowanie. Dawno temu gdzieś to poznałem, ale pod inną nazwą. Laska wymiękła, ja nie :-).

Potem palm reading. No to ile mam dzieci, pyta starsza (laska w trakcie rozwodu, przykre jest życie)? Patrzę na rękę na miejsce, gdzie to się
zapisuje, trójkę. Trafiłem bez pudła. Ale numer, człowiek to ma czasem szczęście. Patrzę na zegarek, to już godzina gadki, zaczynam mieć dość. W końcu koleżanka zapragnęła kolegi. Wiedziały, że jestem na szkoleniu z innymi kolesiami. To nowość, te laski umieją liczyć. Najwyraźniej nie interesował ich trójkąt. Poszedłem po wsparcie. F. dał nowe zadanie. Kiss close. Według niego były gotowe. Ok, damy radę. Biorę kolegę i wracam. Po kilku minutach granat wybuchł w szambie. Kolega zadał jej to samo pytanie, co chwilę przedtem ja. Ups! Nie ustaliliśmy wersji
zeznań. Laski się zmierzwiły. Obróciłem temat w żart, że uczę kolegę takich haseł, żeby mógł się rozwijać. Nawet to kupiły. Poszły do toalety a my mieliśmy niezły ubaw. Praca z wingmenem to wyższy etap wtajemniczenia, trzeba się dobrze zgrać. Długo nie wracały, pewnie porównywały nasze zeznania, więc F. wysłał mnie do dwóch lasek (to powinno być zakazane, obowiązkowe powinny być trójki), żebym spłonął w atmosferze, wredny.

Wcześniej spławiły kolegę. Okazało się, że faktycznie jest problem. Chyba jakiś sercowy, bo jedna pilnowała drugiej. Nawet chciała pogadać, ale musiała opiekować się koleżanką, więc przeprosiła i koniec tematu. Nie było sensu jej molestować, bo jej proszący wzrok powiedział mi wiele. I tak to się kręciło cały wieczór. Tak naprawdę to po jakimś czasie straciłem motywację. Zmęczenie dawało o sobie znać a towar mnie słabo kręcił. W głowie została blondyneczka z wczoraj, przy niej energii by mi nie brakło.

Day 3

Znowu niewiele spałem. Ledwo dowlokłem się na szkolenie. Dzień zaczynaliśmy od stylizacji a potem podryw dzienny w centrum handlowym. Po stylizacji siedliśmy na kawie i omówiliśmy zasady działania. Mniej kino, wykorzystywanie sytuacji, podchodzenie do stolików. Otwarcia bezpośrednie, uśmiechy, wymiana spojrzeń. Trochę różni się to od podrywu z klubach, ale podstawowe zasady są te same. Prawda jest taka, że po dwóch dniach zachowywania się jak wiewiórka z ADHD byłem skrajnie wyczerpany. Trudno było mi wykrzesać z siebie energię. Pod koniec szkolenia omówienie zadań na najbliższe tygodnie. Dziennie jakiś kontakt z kobietą, gdzie się tylko da. Trenować, trenować, trenować. Nie ma sprawy, to dla mojego dobra. Żal było się rozstawać. Pożegnaliśmy się z chłopakami, powodzenia!

Ucałowałem J.J. w policzek, dzięki Słoneczko :-)

Podsumowanie

Podstawowy atut Pick Up Club to możliwość spojrzenia na daną sytuację oczami faceta i kobiety.
J.J. i F. to zgrany duet, który potrafi wytłumaczyć każdy aspekt podrywu. Mają doświadczenie w temacie i poświęcają się sprawie w 100%. Przejechali pół Polski, żeby poprowadzić szkolenie, przez 3 dni gonili nas do roboty starając się zaszczepić w nas jakieś podstawy. To, czy szkolenie przyniesie Ci efekt, zależy głównie od Ciebie. To ty jesteś swoim największym
wrogiem. To twoje wyobrażenie siebie jest problemem, dlatego dobrze jest zacząć od stylizacji.
Zmiana wizualna doda Ci pewności siebie, która jest niezbędna do osiągnięcia sukcesu. Na początku można ją udawać, potem sama się pojawi.

1 Day after

Miałem ćwiczyć, to idę ćwiczyć. Uderzam do centrum handlowego w moim rodzinnym mieście zamówić okulary, które dobraliśmy z J.J. Najpierw jedzenie, bo głodny jestem. Podchodzę do knajpki z polskim jedzeniem, od stolika odchodzi interesująca bruneta z jakimś gościem. Spojrzała na mnie ale zachowała twarz pokerzysty.
Trudno, twoja strata, księżniczko. Zmieniam lokal, bo czekanie na obsługę doprowadza mnie do szału. Siadam vis-a-vis jakieś laski, która je samotnie. Uśmiech do niej, odwraca wzrok. Patrzę na nią krytycznie. F. sprzedał mi fajne hasło, nie ma kobiet ładnych lub brzydkich, są tylko te, z którym chciałbyś się przespać i te, z którymi nie masz na to ochoty. Ta ewidentnie należy do tej drugiej grupy. Idę do optyka, wchodzę dziarskim krokiem. Oprawki damskie, a tam są męskie.

Przy dwóch biurkach siedzą dwie pracownice. O proszę, moja bruneta siedzi przy drugim biurku. Czyżby przeznaczenie? Uśmiech do niej i podchodzę do regału. Wiem, czego szukam. Idę do brunety, wstaje od biurka. Pytam o to, czy mają dane starych klientów, kiedyś tu już kupowałem. Siadam przy biurku, laska sprawdza w komputerze. O jestem. Teraz wie o mnie wszytko, a ja o niej nic. Życie bywa niesprawiedliwe.
Wiem, że jak nie wymyślę czegoś, żeby przedłużyć rozmowę, to sprawa pójdzie szybko. Więc pytam, czy może powinienem zmienić typ szkieł lub dorzucić jakieś bajery. Sprawdza w komputerze, tabelka za tabelką. Macie z tego oprogramowania jakieś szkolenia, bo wygląda na mało przyjazne. Pierwszy uśmiech. Bla bla, potem jakaś książka ze specyfikacją szkieł. Jak pani się w tym łapie? Da się opanować. Uśmiech. Bla bla o szkłach, poleciała po jakieś soczewki żeby mi pokazać różnicę między gładkością szkieł, bo jedne się mniej palcują. Ma fajnie zrobione paznokcie. Palcuje szkło i nagle tekst, że te się mniej palcują od tłustych palców. Zwis. Mam posmarowane kremem ręce. ??? Czyżby się tłumaczyła. Potem znowu sprawdza typy
szkieł w kompie. Te linijki wyglądają jak nazwy samochodów sportowych, rzucam. Lubię. Odpowiada. No tak, jak się pracuje w optyku trudno nie lubić soczewek, chociaż to może mała dewiacja. Znaczy się samochody sportowe, dorzuca.
O, tu cię mam. Jaka marka? Aston Martin. Uuu, tańszych nie było? Uśmiech. Aston ma świetny design. Uśmiech. Ja w tym czasie wyobrażam ją sobie w skórzanym stroju na masce sportowej fury. Niestety, ubrana była w brązowy
sweterek, spod którego wystawała biała koszula, obcisłe spodnie – standard korporacyjny. Nawet jeśli jej biustonosz to był niezły push-up, to i tak byłoby co pomiętosić. Ciekawe, że tyle mądrych myśli przelatuje człowiekowi w ułamku sekundy. Patrzę na zegarek. Przepraszam, że to tak długo trwa. Nie ma sprawy, pod warunkiem, że mnie Pani wypuści przed 22. Uśmiech od ucha do ucha. Definitywnie uśmiech U. Potem każe mi przymierzyć nowe oprawki, musi sprawdzić jakiś punkt skupienia czy coś. Zawsze mi to mierzyli linijką a ona odsuwa się o metr ode mnie i każe na
siebie spojrzeć. W które oko, pytam? Znowu ją rozbrajam. Patrzę jej w to oko, chyba zielonkawe. Ustalam formę płatności, idziemy do kasy. Laska w ciągu kilkunastu minut zmieniła się nie do poznania.
Nabrała energii, zaczęła jaśnieć blaskiem. No chyba, że miałem w tym dniu omamy. Przy kasie podeszła ze swoimi klientami druga koleżanka i wzięła jej z ręki długopis. Nie dość, że ewidentnie bardzo druga grupa, to jeszcze skrzywiona i toksyczna.
Rzucam, wiedziałem, że miałem jeszcze coś zabrać. Będziemy musieli sobie poradzić sami. Odchodzimy na bok, laska szuka długopisu. Nie lubię takich toksycznych osób, mówię. Ja też. Dziarskim krokiem wraca ze mną do kasy.

Staje prawie na palcach, kiedy wychodzę. Obok niej bardzo zgarbiona koleżanka. Czekam na telefon, rzucam wychodząc (mają dzwonić, kiedy okulary będą gotowe). Laska uśmiech. Nie wziąłem numeru, za co może dostałbym po głowie od ekipy ale prawda jest taka, że w tym tygodniu nie miałbym się kiedy umówić. Mam już zaplanowany cały tydzień, co gdzie
kiedy. Poza tym tam wrócę, wtedy zdecyduję. Jeśli się zastanawiasz, czy powodem jej zadowolenia nie było to, że sprzedała sprzęt to wiedz, że brzydka koleżanka chwilę wcześniej też sprzedała, a wyglądała, jakby ktoś zabił jej ojca harmonijką. Największą satysfakcję sprawiło mi to, że smutna, zmęczona dziewczyna po kilku minutach przebywania ze mną nabrała niesamowitej energii i uśmiech nie schodził jej z twarzy. Magia działa.

2 Day after

Zaczynam odchorowywać szkolenie. Przeziębienie mnie męczy. Idę więc na solar. Pracuje tam bardzo miła dziewuszka o dużych oczach. Wchodzę, witam się. Patrzy na mnie ale bez uśmiechu. Co jest, zawsze się uśmiechała. Może mnie nie poznała?
Zaczynam rozmawiać, zastanawiam się, na ile minut wziąć kabinę. Proszę o poradę. Ale laska jakaś spięta, może boi się tej kobiety obok.
Model produkcji starszy niż ja, ale dobrze zachowany. Wysoki obcas, bardzo obcisłe dżinsy podkreślające super podwozie, czarna skóra przykrywająca intrygujący kształt „maski” piersiowej, długie czarne włosy. Bardzo rasowy model, chociaż już lekko przechodzony. Nie patrzy na mnie tylko na drzwi wejściowe. Robi dziwne ruchy rękami, jakby je suszyła. Czyżby je czymś posmarowała? Znowu krem? Wracam do laski zza lady, biorę minuty i idę do kabiny, akurat prawie dokładnie naprzeciwko drzwi wejściowych. Wchodzę, odwracam się, żeby zamknąć drzwi do pomieszczenia z kabiną i.... model odwrócony przodem do mnie, ale na mnie nie patrzy. No bez jaj, znowu?

Model dalej wachluje rękami i patrzy na... framugę. Dokładnie na framugę, bo tam było przejście do pomieszczenia obok.
Common, ile ty masz kobieto lat? Żeby tam przynajmniej jakiś obrazek wisiał albo cuś, ale ona centralnie wpatrzona we framugę, do tego niezbyt ciekawą. A może to przypadek? Tak się jej akurat stanęło. A może jednak postanowiła sobie popatrzeć na moją dupę? Czy to już jest molestowanie? J.J., stworzyłaś potwora.

Posłałem jej uśmiech i poszedłem się opalać. Po wyjściu już jej nie widziałem, ale głowę dam sobie uciąć, że już ją gdzieś widziałem. Pewnie
robi zakupy w tym samym markecie co ja. Jeszcze cię dopadnę i zemszczę się za to molestowanie.
Zaczynam myśleć o jutrze. Idę co największego centrum handlowego w regionie, jakieś tam pokazy i kursy tańca organizują. Jak to jest, że markety w tym kraju stają się centrami kulturalnymi. Wieczorem ustawiłem się ze znajomą, ma mi powróżyć z ręki. Bezcenne źródło ściemniania z palm readingu. Potem kumpel mnie na kręgle z jakąś ekipą wyciąga. No ja chyba się będę musiał sklonować.

Rafał

Bartek (28), Sopot

Podchodziliśmy do mnóstwa kobiet w różnych miejscach: na molo, w klubach, kawiarniach, na ulicy, na plaży gdzie się dało to wszystko miało na celu otrzaskanie się w rozmowach z kobietami jednocześnie na bieżąco nasze błędy były poprawiane przez trenerów w wyniku czego postępy są dużo szybsze i efektywniejsze.

Czytaj całość »

Wrażenia po 5 dniach i 5 nocach, które spędziłem w Sopocie na szkoleniu są jak najbardziej pozytywne. Najpierw opowiedzieliśmy o naszych oczekiwaniach i kłopotach jakie mamy. Po wykładzie wieczorna praktyka w klubie i tu się zaczęło - J.J. i F wskazywali nam kobiety do których mieliśmy podchodzić i zacząć rozmowę.

Na bieżąco doradzali, poprawiali i motywowali do dalszego podchodzenia. Reakcje kobiet były różne, ale zazwyczaj pozytywne a jak nawet dostawałem tak zwanego „kosza” to jest to informacja żeby nie tracić czasu tylko podchodzić do następnej.

Drugi dzień był dla mnie najcięższy - nie tyle dzień co praktyka w klubach gdzie zacząłem stosować nowe narzędzia (jednak teraz już wiem jakie popełniałem błędy) dostawałem „ kosza” za „koszem”, co spowodowało, że się podłamałem i miałem tego wszystkiego dość.
Jednak zawsze mogłem liczyć na wsparcie Gwiazdy i F. którzy tłumaczyli, podkręcali, motywowali.

Kolejne dni już były tylko lepsze i prawdę mówiąc przekonałem się, że dużo łatwiej podchodzi mi się do kobiet i z nimi rozmawia, co sprawiło że zacząłem sam zagadywać do tych które mi się podobają i które chciałbym poznać.
Podchodziliśmy do mnóstwa kobiet w różnych miejscach: na molo,
w klubach, kawiarniach, na ulicy, na plaży gdzie się dało to wszystko miało na celu otrzaskanie się w rozmowach z kobietami jednocześnie na bieżąco nasze błędy były poprawiane przez trenerów w wyniku czego postępy są dużo szybsze i efektywniejsze.

Czwartego dnia wybraliśmy się do galerii na stylizację, gdzie J.J. podpowiedziała nam jak mamy się ubierać, jakie kolory nam pasują, co w przyszłości kupować z czego zrezygnować - to wszystko miało posłużyć temu, żeby już na samym początku stać się dla kobiety poprzez tylko swój wygląd kimś interesującym, intrygującym, kimś kogo kobieta chciałaby poznać.
Oczywiście nie obeszło się bez praktyki - każdy musiał podejść przynajmniej do kilku kobiet.

Najbardziej zwariowanym dniem był ostatni – piąty - gdzie wszyscy kursanci z F. :)) poszliśmy w miasto przebrani za piratów porywając wszystkie kobiety, które były w naszym zasięgu (J.J. odpoczywała w tym momencie wygrzewając się na plaży)
Grupki kobiet, które nas widziały i słyszały z daleka, aż same się prosiły żebyśmy je porwali ogólnie dużo zabawy i pozytywnego nastroju.
Były wspólne zdjęcia z nowopoznanymi kobietami, buziaki i prośby żebyśmy zostali jeszcze chociaż chwile.
Najbardziej rozrywkowe które spotkaliśmy tego dnia były cztery dziewczyny z wieczoru panieńskiego, co tam się działo nie będę opisywał wyobraźcie sobie sami jeśli potraficie.

Podsumowując... :)))
Dużo nowej wiedzy z której przetestowałem może z 5% jest tego naprawdę dużo i potrzeba czasu żeby to wszystko przyswoić i dobrze opanować ale jednocześnie daje duże nadzieje, że jak się już to opanuje to efekty muszą być w praktyce.

Zawsze będę miło wspominał ten czas spędzony z trenerami i kursantami, to były przepiękne chwile, które pozwolimy mi spojrzeć inaczej na świat i ludzi z większym dystansem.
Jeśli Ty chcesz poznać wspaniałe osoby które nauczą cię jak uwodzić kobiety o których marzysz to warto dać sobie takiego kopa.

Bartek

Maciek (2X), Gdańsk - k.gdansk@gmail.com

Odnośnie samego szkolenia, to nie mam żadnych uwag - jest w pełni profesjonalne, trafiające do każdego - jak ktoś czegoś nie rozumie, to tłumaczą to, a nie wykręcają się brakiem czasu itd.
Również materiał jest konkretny, nie ma w nim zbędnych pierdół, ani nie jest przesycony.

Czytaj całość »

Przez ostatnie godziny przed szkoleniem towarzyszyła mi niepewność. Niepewność zarówno odnośnie dokonanego wyboru - "Czy wybrałem dobre szkolenie? Czy pomoże mi? Czy przyjdą efekty?, oraz odnośnie samych trenerów - czy będą to osoby normalne, z którymi można pogadać i pośmiać się, czy osoby z nosem wysoko w chmurach?
Naturalnie, im bliżej do szkolenia, tym częściej nachodziły mnie wątpliwości - ale już w ciągu pierwszych kilku minut zostały skutecznie rozwiane!

Już siadając przy stoliku odczułem pozytywną energię unoszącą się w powietrzu, a z każdą chwilą rozmowy, coraz bardziej upewniałem się o słuszności dokonanego wyboru, jak i o tym, że poznałem niesamowitych i bardzo pozytywnie nastawionych, zarówno do kursantów, jak i życia ludzi.

Odnośnie samego szkolenia, to nie mam żadnych uwag - jest w pełni profesjonalne, trafiające do każdego - jak ktoś czegoś nie rozumie, to tłumaczą to, a nie wykręcają się brakiem czasu itd.
Również materiał jest konkretny, nie ma w nim zbędnych pierdół, ani nie jest przesycony. Oni naprawdę pomagają - jeśli przydarzał się strach związany z podejściem, to dzięki Gwieździe i F. szybko przechodził, zastępowany przez ochotę na rozmowę z piękną kobietą.

Po samych podejściach otrzymałem stosowny, dokładny feedback, pełną informację zwrotną, dzięki czemu rozwój następuje szybciej.
Podsumowując - jeśli ktoś z was, przyszłych kursantów się waha, to zaufajcie mi - nie możecie dokonać lepszego wyboru.

Pozdrawiam

PS: pamiętajcie - śpijcie ile wlezie między zajęciami, chyba, że chcecie paść ostatniej nocy. :-)

Maciek

Paweł (3X), Warszawa - email zastrzeżony

Szkolenie dla mnie było naprawdę interesujące. Dowiedziałem się naprawdę dużo i fantastycznie spędziłem czas. Wszystkie rzeczy przydatne.
Jedno z ciekawszych w jakim uczestniczyłem, wliczając to wszystkie szkolenia, także te biznesowe. A w kilku brałem udział.

Czytaj całość »

Poznalem Ich na szkoleniu I stopnia w Warszawie.

Fantastyczni ludzie.

Ona - pewna siebie i intrygujaca,
On - opanowany, zawsze znajacy odpowiedz na pytanie, umiejacy obrocic wszystko w zart. Silna osobowosc.

Nie szedlem tam po to, by nauczyc sie podchodzenia do kobiet. Moj problem polegal na tym, ze po paru minutach od otwarcia, zapadala cisza i nie bardzo wiedzialem co dalej..., pewnie czesc z Was tez tak ma. Poza tym nie umialem eskalowac dotyku lub robilem to tak nieumiejetnie ze laski sie ploszyly.

Pomogli mi we wszystkim o co pytalem i nauczyli tego wszystkiego, czego nie nauczysz sie z internetu i z ksiazek. Pokazali mi jak byc intrygujacym, jak zwracac na siebie uwage, jak zaciekawiac rozmowa, na jakie tematy rozmawiac a jakich unikac, jak mowic, jak powodowac zeby dziewczyny myslaly ze to One podrywaja, jak potegowac klimat i sprawiac by chcialy wiecej i wiecej...

Pokazali mi tez, ze te najatrakcyjniejsze laski wcale nie sa takie trudne do poderwania jak pozostale, ode mnie tylko zalezy w jakim kierunku je poprowadze...

Nie jest to az takie trudne teraz, znajac odpowiedzi na powtarzajace sie pytania, testy lasek, stwierdzenia. Wiedzac jak i kiedy poszczegolne techniki zastosowac. Teraz juz nie ma lasek nie do zdobycia czy uwiedzenia, bez kupowania kwiatow, drikow, prezentow i fundowania roznych rzeczy. Czasem tylko brakuje czasu...

Przez te pare dni i nocy nauczylem sie wiecej niz przez kilka tygodni siedzenia w internecie i czytania roznego rodzaju forow tematycznych.

Ostatniego dnia przezylem fantastyczna przygode, ... ale o tym to moze innym razem...

Reasumujac, nie sposob wszystkiego opisac i chyba nie po to jest to forum ale zapewniam Was, ze warto tam pojsc, zapisac sie i nauczyc tego wszystkiego co ja, od ludzi ktorzy sie na tym znaja.

Paweł

Krzysztof (), Wrocław - rebelkk@tlen.pl

Kiedy dziś patrzę na to, kim byłem wcześniej, a kim jestem teraz i dokąd dalej zmierzam, widzę ogromną przepaść. Zresztą, różnicę było widać już na kursie – między pierwszym w pięknym stylu opanowanym setem, a ostatnią dziewczyną, którą poderwałem przy użyciu nie więcej niż 10% wiedzy z kursu.

Z jedną dziewczyną się ustawiłem na sobotę, z inną na niedzielę i to wcale nie z tymi, które poznałem na szkoleniu!

Nie wiem co wy ze mną zrobiliście, ale od rana mam wulkan pozytywnej energii w sobie, cały czas chodzę uśmiechnięty i aż chce mi się żyć! :D Na tym szkoleniu nie chodziło tylko o kobiety – tu chodziło o styl życia i jeżeli każdy mój dzień ma wyglądać w ten sposób, to ja wybieram takie życie! :D

Czytaj całość »

To szkolenie to coś niesamowitego. Dopiero kiedy następnego dnia po szkoleniu wstałem z uśmiechem na twarzy i zacząłem się śmiać wspominając cały weekend, zrozumiałem o co tak naprawdę chodziło.

Zacytuję fragment sms, którego wysłałem F. po ukończonym kursie:

„Nie wiem co wy ze mną zrobiliście, ale od rana mam wulkan pozytywnej energii w sobie, cały czas chodzę uśmiechnięty i aż chce mi się żyć! :D Na tym szkoleniu nie chodziło tylko o kobiety – tu chodziło o styl życia i jeżeli każdy mój dzień ma wyglądać w ten sposób, to ja wybieram takie życie! :D”

Bo o to właśnie chodzi. O zbudowanie zajebistego stylu życia. Pamiętam jak podchodziłem do dziewczyn i nie wiedziałem co powiedzieć, o czym rozmawiać – pustka w głowie. Dzisiaj cały dzień spędziłem na przypominaniu sobie ciekawych historyjek z mojego życia i spisałem 120 tytułów, a to dopiero początek :D
Kiedy dziś patrzę na to, kim byłem wcześniej, a kim jestem teraz i dokąd dalej zmierzam, widzę ogromną przepaść. Zresztą, różnicę było widać już na kursie – między pierwszym w pięknym stylu opanowanym setem, a ostatnią dziewczyną, którą poderwałem przy użyciu nie więcej niż 10% wiedzy z kursu.

Wy daliście mi narzędzia, dzięki którym będę mógł z czasem uwodzić najpiękniejsze kobiety. Daliście mi solidny zastrzyk motywacji i rozpaliliście ten wspomniany wcześniej wulkan energii. Jednak przede wszystkim, otworzyliście mi drzwi i wskazaliście mi drogę – drogę do korzystania z życia w 100%. To czy ja będę nią podążał zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Ale nie martwcie się - nie zawiodę was (co zakład to zakład) ;]

Z jedną dziewczyną się ustawiłem na sobotę, z inną na niedzielę i to wcale nie z tymi, które poznałem na szkoleniu!

Trenerzy to wspaniałe osoby - nie dość, że dysponują ogromną wiedzą, która jest sprawdzona w praktyce, wytwarzają wokół siebie aurę luzu i dobrego samopoczucia, która udziela się wszystkim uczestnikom, mają w sobie pokłady pozytywnej energii, a co najważniejsze starają się nam autentycznie pomóc i wiem, że jeżeli będę potrzebował ich pomocy w przyszłości mogę na nich liczyć.

Dziękuję wam wszystkim za zajebiście spędzone chwile, które na pewno będę nieraz wspominał, 3 dni śmiechu i wspaniałej, wspólnej zabawy przy uwodzeniu kobiet. Tego wszystkiego nie da się opisać - to naprawdę trzeba przeżyć. Dlatego polecam to szkolenie każdemu z całego serca :)

Krzysiek

Jakub (), Rzeszów - {GG}6402831

Jak bym miał opisać wszystko co wydarzyło się przez te 3 dni, całą moją przemianę, to starłbym sobie klawiaturę!
Ale powiem jedno - dzięki Wam wiem co robiłem wcześniej źle, wiem już jak kształtować swoje prawdziwe JA, nie będę nikim innym tylko sobą, lepsza wersją siebie – NIEEEE ja będę NAJLEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE!

W ciągu 3 dni sam zobaczyłem w sobie niesamowitą przemianę, zmianę nastawienia do życia, do ludzi i otaczającego mnie świata. Wiem już skąd brać energię dla siebie.
Nigdy nie sądziłem, że na szkoleniu dowiem się takich rzeczy które de facto są niezbędne do szczęśliwego życia.

Czytaj całość »

Witam,

Na wstępie podziękowania :-)
Dzięki za weekend, który pokazał mi co mam robić i jak mam to robić, a przede wszystkim jak mam się cieszyć z tego co robię :-)

Jeśli chodzi o szkolenie, mam 1 negatywna rzecz - ZMĘCZYŁEM SIĘ :D

Było mega zajebiście, daliście mi klucz do lepszego życia, pokazaliście mi jak mam kształtować relacje interpersonalne nie tylko z kobietami, żeby były wszystkie moje :-P, ale również z osobami którymi się otaczam .

W ciągu 3 dni sam zobaczyłem w sobie niesamowitą przemianę, zmianę nastawienia do życia, do ludzi i otaczającego mnie świata. Wiem już skąd brać energię dla siebie.
Gdy rozmawiam z ludźmi, widzą moja energię która im się udziela prosto ode mnie - to jest po prostu cudowne.
Nigdy nie sądziłem, że na szkoleniu dowiem się takich rzeczy które de facto są niezbędne do szczęśliwego życia. Nie chodzi mi tu w tym momencie o kobiety, tylko ogólnie o ludzi i samo życie.

Kobiet poznałem na szkoleniu bardzo dużo, one faktycznie nie gryzą, nie biją, nie szczypią, nie wyzywają, one się k.. zajebiście cieszą jak mają okazję poznać fantastycznego gościa, który powie im wprost, że bije od nich pozytywna energia i chce je poznać - błysk w oczach laski - bezcenny .

Jak bym miał opisać wszystko co wydarzyło się przez te 3 dni, całą moją przemianę, to starłbym sobie klawiaturę!
Ale powiem jedno - dzięki Wam wiem co robiłem wcześniej źle, wiem już jak kształtować swoje prawdziwe JA, nie będę nikim innym tylko sobą, lepsza wersją siebie – NIEEEE ja będę NAJLEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE!
Jadąc w pociągu byłem mega, okrutnie zmęczony, mimo to ludzie widzieli moją pozytywną energię i pozytywne emocje, rozmawiałem z nimi i się śmiałem aż padłem :D spać!
Dzisiaj rano budzę się zmęczony jak koń po westernie, a w głowie myśl - O kurwa, ale życie jest piękne!

Chciałbym mieć okazje poznawać takich ludzi jak Wy, w tym co robicie jest pełen profesjonalizm.

Jesteście mega zajebiści,
DZIEKI JESZCZE RAZ!

Jakub

Paweł (22), Wrocław - pawelck20@wp.pl

Uważam że doświadczenie które wyniosłem przez te kilka dni jest nieprzecenione, jednym słowem absolutnie nie żałuję i teraz widzę, że ten obraz życia, którym zawsze tak chciałem żyć, wreszcie staje się rzeczywistością.

Za to wszystko dziękuje F. , Gwieździe i S. (którego też miałem przyjemność poznać), po prostu widać że zależy wam na odmianie życia ludzi, życia z którego będą szczęśliwi. To wszystko jest nie do zapomnienia :)

Czytaj całość »

Szczerze mówiąc przed szkoleniem w SU'ie miałem pewne obawy…
Rodzina mając jeszcze w pamięci reportaż TVN’u o podobnych „atrakcjach” sugerowała mi że pieniążki najpewniej zostaną wyrzucone w błoto.

Przede wszystkim zaś byłem świadom moich wielkich problemów w komunikacji interpersonalnej, wiedziałem że łatwo nie będzie :).
W sumie to od czasu skończenia szkoły średniej prowadziłem bardzo monotonne życie, składające się z arcy ciekawych rzeczy jak przesiadywanie w domu przed komputerem czy TV, trochę sportu typu rower czy pływanie ale było to wszystko. Z rzadka wybierałem się na imprezy, zaś mój krąg znajomych pomniejszał się w postępie geometrycznym wraz z upływem czasu. Cała ta sytuacja mnie przygnębiała, czułem że czegoś tu brakuje.

Pewnego razu natchnąłem się na pewne forum traktujące o uwodzeniu. Zapoznawszy się z nim uzmysłowiłem sobie jak bardzo zaniedbuje swoje życie, ale też jak bardzo mogę je zmienić. W mojej głowie pojawił się obraz nowego życia, którym w głębi duszy wiedziałem że chciał bym żyć. Życia, w którym mój dzień nie będzie się opierał na przesiadywaniu w domy, życia pełnego znajomych i przede wszystkich kobiet.
Niestety jak sam się później przekonałem cała ta lektura for nie pomogła mi absolutnie w niczym, moje próby nawiązania kontaktu z dziewczynami kończyły się fiaskiem przez co czytałem coraz więcej teorii myśląc że wciąż wiem za mało.

Niedawno mając na uwadze nadchodzące wakacje postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę, skoro każdy następny dzień nie przynosił zmian, podjąłem decyzje o podjęciu szkolenia u człowieka do którego artykułów i wypowiedzi miałem największy szacunek. Teraz wiem że ta decyzja o podjęciu szkolenia okazała się najlepsza rzeczą jaką kiedykolwiek mogłem dla siebie zrobić :).

Już w chwili kiedy na Wrocławskim rynku zobaczyłem F. wraz z Gwiazdą zrozumiałem, że po szkoleniu będę już innym człowiekiem !! :).
Emanowała od nich niesamowita energia, a rady które otrzymałem były konkretne, odbiegające od tego o czym pisze się na forach, zaś wszystkie moje pytania znalazły odpowiedz.

Pomimo iż niesamowicie się bałem, to po takim zmotywowaniu i naładowaniu pozytywną energią w chwili weryfikacji podszedłem nie do jednej, ale do pięciu dziewczyn! I co najważniejsze, spotkałem się z pozytywnym odzewem, one naprawdę nie „gryzą” :). Spowodowało to że tego wieczoru zamieniłem lęk przed poznaniem nowej dziewczyny w pozytywną emocje, po prostu chciałem podchodzić i poznawać coraz większą ilość kobiet .. :) Jednym słowem spodobało mi się to.

Odnośnie następnych dni to brak mi już słów by to wszystko opisać, oczywiście spotkałem się też z mniej przyjemnymi sytuacjami w klubie, ale tu znowu rady F. i Gwiazdy były nieprzecenione, zrozumiałem w czym tkwił błąd i już wiem jak temu zaradzić. W sumie to nawet widzę teraz, że w uwodzeniu nie ma czegoś takiego jak błędy, nauczyły mnie dużo, dały mi do myślenia, więc też nawet dobrze że mi się przytrafiły :).
Przede wszystkim zauważyłem że po spełnieniu kilku warunków ludzie sami chcą z nami przebywać i rozmawiać :). To naprawdę świetne uczucie, wracając nawet już pociągiem z powrotem do domu spędzałem czas już nie na wpatrywaniu się w mijający krajobraz za oknem jak dotychczas, ale na rozmowie z kobietami :). To niesamowite, ile nowych możliwości teraz dostrzegam, nie mogę uwierzyć że przez ostatnie lata żyłem spędzając czas wyłącznie w domu.

Uważam że doświadczenie które wyniosłem przez te kilka dni jest nieprzecenione, jednym słowem absolutnie nie żałuję i teraz widzę, że ten obraz życia, którym zawsze tak chciałem żyć, wreszcie staje się rzeczywistością.

Za to wszystko dziękuje F. , Gwieździe i S. (którego też miałem przyjemność poznać), po prostu widać że zależy wam na odmianie życia ludzi, życia z którego będą szczęśliwi. To wszystko jest nie do zapomnienia :)

Paweł

Rafał (28), Warszawa - raafik@o2.pl

Wieczorem tego samego dnia poszliśmy do klubu. Oprócz mnie byli jeszcze inni uczestnicy, zawsze jednak miałem przy sobie „anioła stróża”. Klub niezbyt pełny, ale ledwie weszliśmy i już dostałem zadanie zagadania do dwóch dziewczyn przy barze. Wyposażony w „otwieracz” (nigdy w życiu sam z siebie nie powiedziałbym czegoś takiego dziewczynie!) podszedłem, powiedziałem i tu zaskoczenie! To działa! Wystarczy być uśmiechniętym, naturalnym, zacząć rozmowę i dać się ponieść radości kontaktu z drugą osobą.

Tak powtórzyłem to kilka razy, z lepszym bądź gorszym skutkiem. Jednak nie ma czegoś takiego, jak porażka! Ani F., ani J.J. nie odpuszczają, nie dają odpoczywać i naprawdę motywują, gdy pojawiają się jakiekolwiek wewnętrzne wymówki. Szybko też wskazują na popełnione błędy, by kolejne podejście było już tylko lepsze :-)

Później szybka zmiana klubu i dalszy ciąg zabawy, i nawet się nie spostrzegłem, kiedy trzeba było wracać do domu, by choć trochę się przespać przed kolejnym dniem.

Czytaj całość »

Mój pierwszy kontakt z F. i J.J. – wszedlem do klubu, w którym umówilismy sie na spotkanie, spojrzalem w bok i od razu wiedzialem, ze ujrzalem te osoby, z którymi mam spedzic kilka najblizszych godzin. Nawet gdyby lokal pelen byl ludzi, nie bylbym w stanie sie pomylic. Po przywitaniu, krótka rozmowa, czego tak naprawde oczekuje po tego typu szkoleniu. Cóz, chyba sam nie potrafilem tego do konca sprecyzowac… :-)

Jakie wrazenia po kilku slowach rozmowy? Naprawde bardzo pozytywne. Spokój i charyzma F. oraz spontanicznosc i bezposredniosc Gwiazdy sprawily, ze nie mialem najmniejszych problemów w toczeniu swobodnej i ciekawej rozmowy, choc zwykle miewalem duzy dystans i nie specjalnie latwo nawiazywalem kontakt z nowopoznanymi osobami.

Po kilkunastu minutach luznej rozmowy przeszlismy do szkolenia i… zdziwienie! Zadnych gotowych schematów, tekstów czy obietnic, ze zaraz uslysze magiczne slowa, które wypowiedziane dowolnej kobiecie otworza przede mna swiat podbojów i zycie playboya :-)

Co uslyszalem, mialo znaczne wiecej z psychologii, niz uwodzenia, jednak wylozone bylo w sposób zwiezly i ciekawy. Co dokladnie sie dowiedzialem, pozostawie dla siebie, jednakze wszystko obracalo sie wokól mnie i mojego dotychczasowego zycia, poniewaz jedynie spójnosc w tej dziedzinie, uswiadomienie sobie jak funkcjonuje nasza swiadomosc i jak wazne jest wszystko, czym sie zajmujemy, i co nas otacza, umozliwia zmiane nastawienia do swiata i swojej postawy. Zobaczylem, jak wazne jest posiadanie wlasnego zycia, rozwój w zyciu zawodowym, prywatnym, posiadanie zainteresowan, wlasnego zycia w ogóle.

Kilka slów na temat Gwiazdy. Oj, skrytykowala mnie, jesli chodzi o ubranie. Ale rzeczowo
i radzac, co nalezy zmienic (hej, koszule w ulubionym kolorze kobiet juz kupilem, teraz czas na spodnie w kolorze, który mi poradzilas :-).

I jesli ktos mysli, jak kobieta moze doradzac facetom jak podrywac dziewczyny, niech sie z Nia spotka. Zobaczymy, co wtedy powie :-)

Na zakonczenie dostalem krótkie zadanie – powiedziec komplement kelnerce. Na miekkich nogach ale podszedlem z usmiechem na twarzy i zrobilem to! I wierzcie mi, usmiech na jej buzi spowodowal, ze cale cisnienie opadlo i poczulem wewnatrz niesamowite uczucie. Wybuchowa mieszanka radosci i podekscytowania. Ten wie o co chodzi, kto tego doswiadczyl. Ja chce tego wiecej!

Wieczorem tego samego dnia poszlismy do klubu. Oprócz mnie bylo jeszcze drugi kursant szkolenia 3 dniowego oraz dwóch jednodniowego, zawsze jednak mialem przy sobie „aniola stróza”. Klub niezbyt pelny, ale ledwie weszlismy i juz dostalem zadanie zagadania do dwóch dziewczyn przy barze. Wyposazony w „otwieracz” (nigdy w zyciu sam z siebie nie powiedzialbym czegos takiego dziewczynie!) podszedlem, powiedzialem i tu zaskoczenie! To dziala! Wystarczy byc usmiechnietym, naturalnym, zaczac rozmowe i dac sie poniesc radosci kontaktu z druga osoba.

Tak powtórzylem to kilka razy, z lepszym badz gorszym skutkiem. Jednak nie ma czegos takiego, jak porazka! Ani F., ani J.J. nie odpuszczaja, nie daja odpoczywac i naprawde motywuja, gdy pojawiaja sie jakiekolwiek wewnetrzne wymówki. Szybko tez wskazuja na popelnione bledy, by kolejne podejscie bylo juz tylko lepsze :-)

Pózniej szybka zmiana klubu i dalszy ciag zabawy, i nawet sie nie spostrzeglem, kiedy trzeba bylo wracac do domu, by choc troche sie przespac przed kolejnym dniem.

W piatek – drugi dzien szkolenia. Czas na teorie zwiazana juz z podrywaniem i uwodzeniem. Co do szczególów – odsylam do wziecia udzialu w nastepnej edycji. Naprawde warto, bo i F., i J.J. wiedza o czym mówia. A przekazywana wiedza w duzej czesci stosowana moze byc takze na co dzien, pomagajac w zwyklych kontaktach z ludzmi.

Cóz, zmeczenie i ciut gorszy nastrój w tym dniu mocno wplynelo na moje wyniki, zarówno w grze dziennej, jak i wieczorem w klubie. Nie pomoglo mi nawet zadanie od F. „Idz i spieprz to najlepiej, jak potrafisz”:-) Zostalem odeslany do domu, by sie wyspac i wrócic nastepnego dnia.

W sobote wieczorem wizyta w klubie nocnym i duzo lepsze wyniki z kobietami oraz samopoczucie. (jedno wynikalo z drugiego).

Mialem takze jeszcze w luznej, klubowej atmosferze porozmawiac z F., który odpowiadal wyczerpujaco na kazde moje pytanie i motywowal do dalszej, juz samodzielnej pracy. Fajne ma gosc podejscie do zycia oraz do ludzi, i chyba to nie tylko moje zdanie.

Pozostaje mi tylko podziekowac za zwariowane trzy dni, dni które mocno tapnely moim dotychczasowymi pogladami.
Dzieki! Bylo warto!

Rafal

Mariusz (24), Szczecin - nomail

Na pierwszym wykladzie, S. omówil zasady tworzenia zwiazków. Nie wiem jak on to zrobil ale przez caly wyklad mialem przed oczami mój zwiazek z byla i analizowalem kazdy nasz ruch i gest - wszystko sie zgadzalo. Widzialem te dobre rzeczy ale widzialem tez mase bledów.
Wiele cennych uwag wzialem sobie do serca, by pamietac o nich gdybym mial zaczac kolejny powazny zwiazek.
Czytaj całość »

Krótko, szczerze i na temat - to bylem juz inny ja... po powrocie do Szczecina uswiadomilem sobie jak ludzie schematycznie patrza na swiat.
Sami sie ograniczaja... od tamtej pory nic juz nie bylo takie same... to bylo jak wyjscie z matrixa.

Od poczatku... do Wroclawia przyjechalismy juz w piatek, a wracalismy w poniedzialek - ot dwa dni dodatkowej zabawy.

Poznawalismy piekne kobiety wszedzie i o kazdej porze: nawet na 3 minuty przed wykladami idac w pospiechu przez Wroclaw.

Na pierwszym wykladzie, S. omówil zasady tworzenia zwiazków. Nie wiem jak on to zrobil ale przez caly wyklad mialem przed oczami mój zwiazek z byla i analizowalem kazdy nasz ruch i gest - wszystko sie zgadzalo. Widzialem te dobre rzeczy ale widzialem tez mase bledów.
Wiele cennych uwag wzialem sobie do serca, by pamietac o nich gdybym mial zaczac kolejny powazny zwiazek.

Jesli chodzi o kluby, to niezastapionym materialem podzielil sie F. Podstawy dynamiki grupowej to zaledwie wprowadzenie do bardzo obszernego tematu. Jemu udalo sie wprowadzic nas w temat bardzo umiejetnie, a jego pozytywne nastawienie naprawde zaraza optymizmem tak potrzebnym podczas uwodzenia.
Przekaz jego wypowiedzi potrafilby zmotywowac chyba kazdego faceta do tego by zainicjowac natychmiastowa randke z nowopoznana kobieta jeszcze tego samego dnia.

Jesli chodzi o prowadzacych, to nie sposób wspomniec o uroczej blondynce. J.J. otworzyla oczy nie jednemu facetowi w grupie. Jej uwagi i podpowiedzi zawsze sa cenna wskazówka i nie tylko odnosi sie wrazenie, ze ona wie o czym mówi, ale potrafi sie to przyswoic i zapamietac w bardzo przyjazny sposób. Nie kazdy facet pojmuje to jak mysli kobieta.

Kazdego dnia wieczorem chodzilismy do lokali nocnych odnoszac coraz to ciekawsze sukcesy i bawiac sie przy tym doskonale. Za dnia równiez nie próznowalismy. Jest to material na ksiazke, wiec pomine wiele kwestii z tym zwiazanych bo miala to byc krótka recenzja.

Krótko podsumowujac - wynioslem duzo pozytywnego i zdrowego podejscia do zycia oraz wiele nowych pozytywnych znajomosci.


Mariusz

Jacek (21), Kraków - jaceksikora@bbs.net.pl

Dla mnie była to impreza inna niż wszystkie dotychczasowe gdzie nie poznawałem wielu nowych ludzi, a jeżeli już to głownie przez znajomych. Tutaj otwierał się nowy świat, gdzie poznanie nowej dziewczyny jest czymś naturalnym !

Na wzmiankę zasługuje jeszcze rozmowa F. z kelnerką - powiedział kilka prostych zdań (w których dało się znaleźć elementy omawiane wcześniej na teorii), dziewczynie uśmiech nie schodził z ust, skończyło się na spotkaniu w następny dzień.

Czytaj całość »

Witam.
Zanim przejde do samego szkolenia napisze jak wygladalo moje zycie i relacje z kobietami przed nim.
Szczerze? Wstyd sie przyznac, ale mialem mnóstwo hamulców przed podejsciem, a jezeli juz udalo mi sie je przelamac to zwykle rozmowy konczyly sie dosyc szybko.
Zawsze mialem swoje grono znajomych które nie powiekszalo sie za czesto o nowych ludzi, czasami bylo tak, ze ktos wyjezdzal z mojego miasta i czulem, ze trace kolejna bliska mi osobe. Grono to nie powiekszalo sie tylko pomniejszalo…

Dlatego na szkolenie wybralem sie nie po to by poprawic jakies techniki czy po prostu relacje z dziewczynami, ale zeby nauczyc sie jak je budowac.

Cala impreza miala zaczac sie w czwartek, ciekawie zrobilo sie juz kilkanascie godzin wczesniej kiedy zadzwonil F. - kilka slów które przekazal zapowiadaly calkiem dobry poczatek !

Pierwszy raz spotkalismy sie w czwartek wieczorem w jednym pubie, gdzie pogadalismy przez chwile, dostalem kilka ogólnych porad na poczatek, a J.J. ocenila mój strój - poza butami, spodniami, koszula i kurtka wszystko bylo w porzadku.
Na rozmowie zeszla nam moze godzina i ruszylismy w miasto - mialem zaprezentowac kilka podejsc tak zeby wiadomo bylo na czym stoimy. Przeszlismy szybko kilka klubów, podszedlem do kilku setów, troche pogadalem z nimi, ale ogólnie rozmowy dosyc szybko sie urywaly.

Drugi dzien to kilka godzin teorii na której dowiedzialem sie mnóstwa rzeczy, ciezko byloby to wszystko tutaj opisac.
Byla to na pewno jedna z najwazniejszych czesci szkolenia, moje dotychczasowe postrzeganie wielu spraw zostalo diametralnie zmienione.

Po pólnocy wbilismy do klubu. Nie pamietam ile podejsc do kobiet zrobilem, ale bylo ich sporo. Bylo juz o niebo lepiej niz dzien wczesniej. Potrafilem nawiazac dluzsza rozmowe, zainteresowac soba dziewczyne (chociaz to dopiero poczatek drogi i ciagle duzo pracy przede mna), dostac numer telefonu. Oczywiscie nie wszystkie podejscia wygladaly tak jak powinny bo czesc z nich konczyla sie za szybko, ale natychmiast dowiadywalem sie co zrobilem zle.) F. i J.J. nie przepuscili najmniejszych uchybien.

Dla mnie byla to impreza inna niz wszystkie dotychczasowe gdzie nie poznawalem wielu nowych ludzi, a jezeli juz to glownie przez znajomych. Tutaj otwieral sie nowy swiat, gdzie poznanie nowej dziewczyny jest czyms naturalnym !

Sobota to kolejne godziny teorii - dokonczenie spraw zwiazanych z klubami, dowiedzialaem sie jaka jest róznica i czym sa :LTR, MLTR – oczywiscie mowa tutaj o zwiazkach kobietami. Pierwsze z nich to typowy zwiazek z jedna kobieta, natomiast drugi to zwiazek z wieloma kobietami. Cos takiego nigdy do glowy mi nie przyszlo, oczywiscie oprócz tego cale mnóstwo innych tematów.
Zaraz po tym phonegame, czyli rozmowa z kobietami przez telefon i umawianie sie na szalone randki.


Po skonczeniu czesci teoretycznej wyskoczylismy do galerii krakowskiej poprawic troche mój image. J.J. pokazala mi na jakich ciuchach powinienem sie skupic, co nosic, czego w zadnym wypadku nie ubierac. Kupilem zajebista kurtke dzieki której wygladam o wiele lepiej, az sie boje pomyslec co sie stanie jak zmienie reszte garderoby.

Po zakupach poszlismy jeszcze na spotkanie z chlopakami, którzy znaja sie z jednego z for na temat uwodzenia i akurat zorganizowali zlot w Krakowie. Ogólnie bylo duzo smiechu, dobrej zabawy, a J.J. zalatwila kazdego po kolei w 'gre na riposty' - kara za przegranie bylo robienie pajacyków na srodku pubu. Z chlopakami z Krakowa musimy jeszcze kiedys wyskoczyc poimprezowac !

Po pólnocy spotkalismy sie w pubie pogadac chwile przed ostatnim wyjsciem do klubu. Dostalem kilka przykladowych testów z jakimi moge sie spotkac u dziewczyn, ja mialem sobie z nimi poradzic i poszlo calkiem niezle. Przy okazji zebralem sporo pochwal od F. który stwierdzil, ze rzadko ogladal taka zmiana w ciagu kilku dni.

W klubie szlo jeszcze lepiej niz poprzednio, przy zdecydowanej wiekszosci podejsc mialem pozytywne reakcje kobiet, wszelkie bledy tak jak poprzednio byly natychmiast wylapywane przez F. i Gwiazde. Ogólnie zmienilo sie duzo w moim nastawieniu, po prostu swietnie sie bawilem przez kilka godzin poznajac przy okazji nowych ludzi.

Na wzmianke zasluguje jeszcze rozmowa F. z kelnerka - powiedzial kilka prostych zdan (w których dalo sie znalezc elementy omawiane wczesniej na teorii), dziewczynie usmiech nie schodzil z ust, skonczylo sie na spotkaniu w nastepny dzien.

Podsumowujac, spedzilem kilka zajebistych dni ze swietnymi ludzmi, zmieniajac sie przy okazji na lepsze. Moje zycie jest lepsze!

F., J.J. - dzieki za wszystko !

Jacek

Mateusz (22), Gdynia - mpelczar@gmail.com

Kluczowa czescia szkolenia bylo....stawianie na NATURALNOSC!
Brak rutyn, technik, zero amatorki tylko my i nasze emocje!
Spodobalo mi sie to. Zero tricków.
”F.: ja daje wam narzedzia, wytlumacze wam jak je wykorzystac, jak dziala mechanizm ich dzialania, reszta zalezy od WAS i nic wiecej nie jest wam potrzebne."

Czytaj całość »

Witam.
Jakis czas temu czyli z 2 miesiace wstecz znajomy zaproponowal wyjazd na szkolenie do Warszawy - do SU.
Prowadzili je F., Greg oraz J.J.. Nie trwalo dlugo zanim dalem sie przekonac bo cena kusila a zawsze chcialem poznac te wyzej wymienione osoby.

Siedzac sobie w tej chwili i popijajac cole z lodem wspominam teraz wszystkie wydarzenia, które napotkaly nas w ciagu tych cudownych 4 dni.

W Warszawie bylem tylko raz i to przelotem na b. krótko. Mnóstwo samochodów, ludzi, budynki wysokie ze 3 razy bardziej niz w trójmiescie i nieskonczona ilosc uliczek po których mozna by sie pogubic. Ale moge spokojnie stwierdzic ze juz sie tam nie zgubie bo bylem w wiekszosci dzielnic. Z dojazdem problemu raczej nie mielismy - metro co 3-4 minut dowiezie wszedzie w 30 minut a do tego autobusy i tramwaje kursujace równiez bez przerwy. Ja zostalem u znajomego, który studiuje tam prawo w poludniowej czesci miasta natomiast kolega z którym przyjechalem na szkolenie po drugiej stronie, kawalek poza obrzezami stolicy nocowal u przyjaciela.
Z pierwszego dnia najmniej pamietam ale wiem ze krecilismy sie troche pod wieczór przed spotkaniem na tzw. rozeznanie naszej gry w klubie.

Na szkolenie przyjechali F, Greg, oraz J.J..

F. hmm jego bylem najbardziej ciekaw, kim jest, jak wyglada jak sie zachowuje.
Widzac go po raz pierwszy stwierdzilem...normalny koles!
Nie ubieral sie w jakies blyskotliwe ciuchy, normalny sweterek, dzinsy i jakies lekkie wygodne buty. Ogólnie pozytywna osoba rzucajaca zboczonymi zartami, sporo charyzmy, cietej riposty i ten zabójczy, szyderczy usmiech, który intrygowal doslownie kazda laske w klubach. To byl nasz lider szkolenia.

Greg z kolei troszke nizszy z twarza gangstera (tak, to sie zgadza z opisami innych). Bardzo spokojny czlowiek. Mozna z nim rozmawiac o wszystkim i jest zawsze chetny do pomocy. Zasypywal nas rozmaitymi opowiesciami poniewaz jest typem prawdziwego podróznika. W stanach poswiecil az pól roku na korzystanie z Mystery Method!.

Na koniec zostawie sobie...Gwiazdke :)
Niziutka, malutka biseksualna blondynka :)
Kobieta ma talent do odczytywania innych kobiet. W koncu oprócz facetów nimi takze sie interesuje ;> Dobry byl z niej pivot. Nie raz mozna bylo zobaczyc oczy jak ogromne spodki lasek, które doslownie nie mogly sie pogodzic z tym ze odmówily mi rozmowy...ale cóz juz za pózno kochane hehehe! => Otwieralem z nia na opinie grupy dziewczyn i szlo calkiem niezle :)
Swoja droga....to chyba najbardziej zboczona kobieta jaka poznalem ale ten humor mi sie podobal bo mozna bylo sie z nia dogadac bez problemu. Zupelnie jakbysmy mieli faceta w kobiecej skórze :) Patrzac na nia nie mozna sie nie miec banana na ryju. Mialem moment wkurzenia ale zniknal on doslownie w sekunde bo wystarczylo ze sie ujrzalem jak sie do mnie usmiecha i rozpromienia we mnie swoja pozytywna aure:-)

Oprócz trenerów z Zielonej Góry na szkoleniu byly jeszcze dwie osoby.
Bartek okolo 30 letni programista z warszawy.
Jak na starszego od nas kolesia niezle sobie radzil bo zwykle starsze osoby nie wiedza jak sie do czego zabrac.
Mariusz okolo 20 letni student informatyki mieszkajacy w warszawie, mial stycznosc z szkoleniem NLP i usmiech nie opuszczal go nawet na krok :) Bywal na zlotach Pickup’u.

No dobra, rozeznanie mielismy pierwszego dnia przyjazdu (sroda), zrobilismy po kilka podejsc do dziewczyn w klubie latynoskim aby pokazac co potrafimy. Oczywiscie nasi trenerzy siedzieli cicho a my musielismy poczekac do dnia nastepnego aby powiedzieli nam co jest nie tak, co kuleje a czego nie bylo w ogóle. Umieralismy z ciekawosci :) U mnie przede wszystkim troche mowy ciala do poprawienia. Ogólnie tamten wieczór to byl test na to jak sprawnie nam idzie podchodzenie-ciagniecie rozmowy i reakcja kobiet na nasze zachowanie. Kazdy dawal z siebie wszystko co tylko mógl.

Okej. Kluczowa czescia szkolenia bylo....stawianie na NATURALNOSC!
Brak rutyn, technik, zero amatorki tylko my i nasze emocje!
Spodobalo mi sie to. Zero tricków.

Praktycznie 90% teorii o uwodzeniu, która mialem w glowie, która zbieralem w umysle od poczatku, podczas szkolenia zostala wywalona z mojej glowy.

"F: ja daje wam narzedzia, wytlumacze wam jak je wykorzystac, jak dziala mechanizm ich dzialania, reszta zalezy od WAS i nic wiecej nie jest wam potrzebne."

Oczywiscie nie opisalem tutaj wszystkiego czego sie dowiedzialem.

Wazna rzecza bylo stworzenie listy celów:

Co osiagnalem przez 4 dni?
-strach przed kobietami zniknal w 70% [ah te 30% ale panuje nad nimi i staram sie je zmniejszyc :) ]
-wiecej usmiechu, podchodzenie sprawia ze czuje sie lepiej, nawet jesli mi sie nie powiedzie
-moge sie rozwijac samodzielnie!

Lista moich celów byla nieco dluzsza jednak to sa najwazniejsze dla mnie punkty, które osiagnalem.

Wspominam te dni jako jedna z najwiekszych zmian w moim zyciu, odrodzilem sie :)
Zawsze bede cieplo wspominac czas spedzony z trenerami i oraz kursantami.
Opis z kazdego podejscia do kobiety wkrótce, zamieszcze równiez zdjecia. 4 dni systematycznego szkolenia uwodzenia spowodowalo ze spalem tylko 4h w ciagu kazdej doby. Musze odespac, wtedy wszystko przyjdzie na spokojnie do glowy i opisze co sie dzialo a od jutra najwazniejsze - Systematyczny Samodzielny Samorozwój!

Mateusz

Grzesiek (25), Kraków - za044@torus.uck.pk.edu.pl

Prawdziwy pamietnik napisany przez uczestnika szkolenia.

Przez te cztery noce nie przetanczylem ani minuty.
Nie wypilem ani odrobiny alkoholu.
Bawilem sie z wieloma fajnymi laseczkami.
Widzialem trenerów w akcji.

Czytaj całość »

Napisalem to po szkoleniu, 6 kwietnia.
OK...
Wiec jest niedziela. Po kilku dniach mam w glowie straszny metlik... Spróbuje Wam przedstawic, jak mniej wiecej to wygladalo. Wyszla z tego nowela, ale napisalem to dla siebie na pamiatke.

Przedstawione tu akcje nie sa w wiekszosci najciekawsze, ani naj- pod zadnym innym wzgledem. Po prostu utkwily mi w pamieci.

SRODA

Ustawiam sie ludzmi z Zielonej Góry o 00.15 pod Pomnikiem Grunwaldzkim. Przychodze, zastaje na miejscu F., S., Gwiazde (poznalem ich od razu, bo widzialem fotki wczesniej), Nicole, oraz ich znajomego i (nazwijmy go G.) kursanta. Kolejny kursant ma dotrzec jutro. Wszyscy sprawiaja mile wrazenie. F. oznajmia, ze dzisiejszy wypad sluzy tylko temu, aby pokazac, jak potrafimy prowadzic interakcje – bez uzycia rutyn, sekwencji i schematów. Wybór pada na Goraczke, bo to chyba jedyna dyskoteka, gdzie w srodku tygodnia po pólnocy jest troche ludzi. Wpadamy do lokalu, szatnia, rzut oka na parkiet i od razu do rzeczy.
S.: tam przy stoliku siedza dwie dziewczyny. Podejdz do nich...

Wiedzialem, ze latwo nie bedzie. Nie spodziewalem sie tez, ze od razu na gleboka wode. Jak Wam wspominalem, unikalem do tej grupy kobiet, bo tlumaczylem sie tym ze latwiej atakowac pojedyncze kobiety, i to strasznie wybiórczo. No cóz. Wiem dobrze, ze niewiele dzis zdzialam, ale przed szkoleniem zalozylem sobie, ze bede robil podejscia natychmiastowo, bez zadnego analizowania aby chlopaki przynajmniej na motywowanie mnie nie musieli tracic czasu. Podchodze, w miare dobre BL.

Grzesiek: Czesc dziewczyny, (cos tam na temat ich obecnosci w klubie…) nie wyszlo… S. stoi obok i obserwuje.


Wcale mnie to nie ruszylo wracam.
S.: Ok... Wiecej energii. Nie bardzo wiem, o co chodzi. Sadze, ze chodzi o to, aby mówic szybciej i glosniej.


Nie ma czasu na rozmyslanie. Rozeszlismy sie po klubie. F. zaglada na góre. Wraca:
F.: na górze, dokladnie nad nami siedza dwie dziewczyny. Dosiadz sie i porozmawiaj z nimi.
Wchodze na góre i od razu kieruje sie do ich stolika. Siadam naprzeciwko nich, F. staje przy wyjsciu i atak:
Grzesiek: Czesc dziewczyny, (cos tam dalej, na pewno nic ciekawego)…
Laski: (Lekki IOI(czyli znaki zainteresowania w moja strone), patrza po sobie, zerkaja na mnie…) Do you speak english?
Mysle sobie: Q*wa… uroki Krakowa… Mój angielski jest dosc slaby i jeszcze z tym sie bede meczyl... A co mi tam, mysle… nie odpuszczam.
Grzesiek: I don’t speak english, but… (i cos tam kalecze po angielsku) Wiele nadrabiam rekami przy okazji delikatnie aranzujac dotyk… Widze, reakcja bardzo dobra. Panny same ciagna gadke, opowiadaja cos o sobie. Mysle sobie. Ok... Wystarczy.
Grzesiek: Nice to meet you. Bye.
Wracam na dól, F. ze mna.
F.: Poszlo niezle. Dlaczego je zostawiles?
Grzesiek: Podeszlem do nich. O to ci przeciez chodzilo. Poza tym to Holenderki. Gadka po angielsku. Dla mnie meka.

F.: Staraj sie prowadzic interakcje az do pocalunku. Chcemy zobaczyc caly ich przebieg. Ok. Tu masz trzy smutne dziewczyny. Zagadaj.
Grzesiek: Podchodze, cos tam zagaduje. Po kilku zdaniach…no coz, nie wyszlo. Wracam
F.: Przegiales z dotykiem. Kolana (miala jeansy) i odkryte czesci ramion traktuj jako miejsca seksualne. Nie dotykaj na poczatku rozmowy.

Podchodzi J.J.: Koszule wlóz w spodnie, rozepnij jeszcze jeden guzik. Poza tym ta koszula nie nadaje sie do dyskoteki.
Grzesiek: Jaja sobie ze mnie robisz?
F.: Zaufaj jej. Jest stylistka.
Ide do toalety zmienic image ;)

Mialem pózniej jeszcze kilka podejsc. Wiekszosc do grup kobiet. Wszystkie z podobnym skutkiem, przy czym prawie wszystkie laski to albo atrakcyjne okreslanie mianem HB, albo bardzo atrakcyjne nazywane SHB. S. mówi, ze dzisiejsza noc nalezy do naS. Mamy sie wykazac. Podsumowanie wieczoru bedzie jutro.

Mielismy sie juz zbierac, gdy zaczelo sie…

F. staje przed siedzaca obok ladna laska, cos zagaduje, dostaje ogromne znaki zainteresowania od dziewczyny. Z tego co zauwazylem, zero dotyku. Laseczka pierwsza wyciaga do niego raczki. Po chwili podchodzi jej chlopak z browarkiem w rece. F. sie wita, wymienia z nim pare slów i odwraca sie do dziewczyny. Facet stoi i czeka…
Po kilku minutach gosc zaczyna sie niespokojnie krecic. Robi mine, jakby szukal swojej mamy aby sie poskarzyc. Odchodzi. Po chwili F. zegna sie z laska.
Obserwuje to z G.
G: W tym momencie mial u niej co najmniej pewny numer telefonu.

Podchodzi do mnie J.J.: Co robisz?
Grzesiek: Przygladam sie, jak F. przejmuje dziewczyne innego faceta.
J.J.: To zrób to samo. Tu masz parke (pokazuje na dwa przytulone, radosnie gruchajace przy barze golabeczki. Wygladaja, jakby znali sie od wieków).
Grzesiek: Coooo???
J.J.: To proste. Patrz. Podchodzi do goscia. Reka na ramie. Odwraca go. Cos zagaduje…
I na kilka minut facet calkowicie zapomina o swojej wybrance… Odwraca sie do niej prawie plecami. Rozmawia z J.J. dopóki ona sie z nim nie pozegnala…

S. Idzie po piwko. Rozklada sie na barze. Robi znudzona mine. Czeka na barmanke…
Po dluzszej chwili „zauwaza” siedzace obok laski…
S.: Coooo…
Laska siedzaca przy nim: ble ble ble…. Znaki zainteresowania.
S.: Dotyk, ble ble ble, znaki zainteresowania
Wola mnie i do laski: Poznaj goscia, o którym ci wspominalem… Grzesiek… Kasia… Ja spadam. Bierze browarka i odchodzi. Na poczatku znak zainteresowania, ale to dla mnie za duza presja i chyba nie musze dodawac, ze po kilku zdaniach rozmowa sie posypala…

F. i S. Kilkukrotnie przy tym wspominali: Nie jestesmy guru, nie mamy stuprocentowej skutecznosci i ciagle sie uczymy. Mysle, ze tym samym pozbywaja sie presji. Moga spokojnie rwac przy kursantach.


G: Zaliczylem juz wiele szkolen i nie wiedzialem jeszcze, zeby prowadzacy pokazali kursantom, jak to sie robi…

CZWARTEK wyklad

Wyklad prowadzi F. Nie bede rozpisywal sie o samym wykladzie, jednak powiem Wam, ze w ciagu tych kilku godzin bardzo zmienilo sie moje podejscie do PU i do kobiet.

Najwazniejsze i jak sie przekonalem w Music Club 9 tuz po zakonczeniu szkolenia (napisze o tym na koncu), weszlo mi w krew:
„Moja rola nie jest uwodzenie kobiety. Daje jej jedynie mozliwosc aby sama mogla mnie uwiesc”.
F. podpowiada nam równiez, w jaki sposób mozemy wkrecac kobiety w interakcje, jak wysylac dziewczynom znaki zainteresowania.

Ustawiamy sie na wieczór, kolo pólnocy…
Rozdzielamy sie. Ja trafiam pod skrzydla F. ten wyjasnia mi, o co chodzi z tym poziomem energetycznym. Daje najwazniejsze wskazówki: Wchodz z dotykiem jak najszybciej. Wchodzisz w grupe dziewczyn przy stoliku, to oprzyj sie o niego dwoma rekami, zagadaj i prowadzac rozmowe, bez pytania siadaj pomiedzy dziewczynami, albo naprzeciwko. No i zaczyna sie jazda.
F.: Nie dam ci zadnych opeerów (czyli gotowych tekstow, aby rozpoczac rozmowe) . Nie stosuj rutyn, schematów i sekwencji. Pozwól dziewczynom poznac siebie.

Przechadzamy sie z F. po lokalu. On pokazuje mi cele: prawie same grupy lasek, niektóre mieszane. Wybieral same atrakcyjne. Jak trafiala sie jakas no jakby ja okreslic malo atrakcyjna to tylko dlatego, ze byla w grupie swoich kolezanek. Po kazdej rozmowie z laska F. staje obok, przysluchuje sie i przyglada. Tutaj pelne zaskoczenie z mojej strony: Prawie wszystkie reakcje pozytywne. Potrafie poprowadzic kilkuminutowe interakcje a z kazda nastepna nabieram wiekszej energii.

Przykladowe akcje:
Dosiadam sie do dwóch tzw goracych laskeczek. Chwila gadki. Mam zainteresowanie z ich strony do tego jeszcze dochodzi masa sygnalów zainteresowania. Podchodzi jakis gosc: Dziewczyny, zróbcie sobie z nami zdjecie. Zabiera mi laski. Wracam do F..
F.: Byly radosne. Poszlo ci dobrze. Miales pozycje, z której mogles faceta zmiazdzyc a nie wykorzystales tego. Daje mi kilka adekwatnych do sytuacji dobrych rozwiazan.

F.: (Pokazuje mi cztery laski, które sie strasznie glosno zachowuja) dolacz do nich.
Przysiadam sie, gadka, zauwazam, ze sa po jakis prochach, czy innym syfie. Wesole, przyjacielskie, ale strasznie wulgarne. Wymiekam. Spadam.
F.: Nie slyszalem waszej rozmowy, widzialem tylko interakcje. Bylo Ok. Szkoda, ze mnie nie zawolaleS.

F.: Masz tu laski przy barze…
Grzesiek: One sa z facetem…
F.: Ahaaa… a ty jestes hetero tak? :D
Grzesiek: Ale ja z dziewczynami rozmawialem.
F.: No to co z tego??? Jedziesz!
Podchodze, zagaduje do goscia. Wciagam go w gadke. Laski zaczynaja sie wkrecac. Idzie dobrze... Nie sa razem. Sa reporterami.

F.: pózniej: Ten facet to twój kolega?
Grzesiek: Nie znalem go przed podejsciem.
F.: Poszlo ci bardzo dobrze. Zdominowales go.

Tej nocy otworzylem ogromna liczbe kobiet. W ciagu kilku godzin nauczylem sie otwierac i dominowac sety z prawie stuprocentowa skutecznoscia. Niestety, brak doswiadczenia powoduje, ze rzadko potrafie wciagnac ich w dluzsza rozmowe. Interakcje trwaja krótko.

F.: Pokazuje mi na loze pod jakims baldachimem. Tam siedza dwie smutne dziewczyny. Spraw, aby sie usmiechnely.
Wchodze. Standard: rece na stól, po chwili dosiadam sie. Patrze: jedna z nich to ostra goraca laska. Nie raczy sie do mnie odezwac nawet. Dostaje dwie negatywne reakcje od niej.. Nawet nie pamietam jakie. Wymieka, po chwili mam tez u niej znaki zainteresowania. Ja sie dziwie, ze jeszcze tego nie slyszala haha
Rozmowa zaczyna mnie meczyc. Zegnam sie.
F.: Nie szkodzi, ze siedzialy obok siebie. Mogles je rozsunac i znalezc sie miedzy nimi. Miales oznaki zainteresowania. Mogles isc dalej. Staraj sie utrzymac, dopóki nie powie trzy razy SPIERDALAJ. A teraz tam wróc.
Grzesiek: ale cos tam, cos tam, …
F.: Wróc i spierdol to najlepiej jak potrafisz.
Grzesiek: Podchodze ponownie, gadka, ble ble ble, poszlo lepiej
F.: Popatrz teraz na nie (laski radosnie sobie cwierkaja) Jak myslisz, o kim one teraz rozmawiaja?
Grzesiek: O mnie :cool:
F.: (piatka) Wygrales!

Ogólnie, jak nas przekonali F. S. i J.J., wyznacznikiem udanego podejscia nie jest domkniecie, a sprawienie, ze kobiety sie szczerze usmiechaja. Danie im radosci.

Mamy sie zbierac.
S.: Na koniec wychodzicie na parkiet i kazdy z was przyprowadza tu dziewczyne, która mu sie podoba.
Grzesiek: Ale…
F.: Jedziesz…
Wyszedlem, staje przy parkiecie i nie bardzo wiem, jak sie do tego zabrac. Podchodzi S. szepcze mi do ucha naprawde goracego directa – DOKLADNIE takim tonem i z takim BL, jaki ja mam zastosowac. Bezposredniego podejscia do kobiety. To co teraz zrobilem, wprawilo mnie w oslupienie i szok. Na srodku parkietu zauwazam brunetke. Ladna. Podchodze, odwracam, mówie wprost po co przyszedlem i zaraz po tym „tu jest za glosno – chodz”. Zadnego, nawet najmniejszego oporu. Panna nie wie, co powiedziec... Motylki w oczach... Siedzimy sobie na kanapie. Rozmowa sie srednio klei. Ale cel osiagniety.
Podchodzi S.: Przyjacielu wychodzimy juz. Wez numer od kolezanki.
Daje jej telefon, ona mi wpisuje swój numer.

W szatni dopadaja mnie dwie laseczki:
one: Gdzie jest Beata?
Grzesiek: Jaka Beata?
one: Ta, co ja z parkietu zabrales od naS.
Grzesiek: Haha… wlasnie umówilismy sie na kurs tanca. Mozecie równiez przyjsc.
one: Ok. A kiedy tu znowu przyjdziesz???
Grzesiek: Nie wiem, nie jestem z Krakowa. Daj mi kontakt.
one: Ok..., po chwili, ale my sie w ogóle nie znamy
one: Gdzie zaprowadziles Beate???
Grzesiek: Tam jest :D

Za zewnatrz piatki, radosc.

PIATEK wyklad

Feedback. F. jest ze mnie zadowolony. Niestety, za godzine wyjezdza. Ostatnie wskazówki, rady, zyczenia.
- Gdybyscie sie znalezli w sytuacji, ze jestescie z dziewczyna, w klubie, gdziekolwiek. Cos nie wychodzi, a wam zalezy, macie mój numer – dzwoncie. Jesli bede mógl, pomoge na pewno.

Ciesze, cie, ze poznalem takiego goscia.

Wyklad prowadzi S. Równie interesujaco. Opowiada o relacjach, cwiczymy z dziewczynami testowanie przez kobiety.

PIATEK dyskoteka
Próbujemy dostac sie do Cienia. Nie mam miejsc. Ponownie Midgard. Prowadzi mnie S. inni kursanci sie spózniaja.

S.: Tu masz cztery ladne dziewczyny. Daj im troche radosci.
Grzesiek: (mam opory) Spokojnie S, daj mi sie rozejrzec. A najlepiej jak sciagne sobie laske z parkietu, tak na rozgrzewke :)
S.: Spodobalo ci sie prawda? heheh...

Od tej pory direct stal sie moim asem w rozgrywkach klubowych. Zastosowalem go kilkanascie razy. Wszystkie, poza chyba dwoma neutralnymi, reakcje pozytywne. Polowe dziewczyn wyprowadzam z parkietu, a kazda w czasie ponizej dwóch minut.

Mam juz dobry stan. Podchodze do baru po Red Bula z lodem i cytryna (wypilem tego duzo przez te cztery dni ;) Zagaduje cos do barmanki. Obiecala mi zrobic napój wedlug wlasnego przepisu i nie brac kasy, jesli mi nie bedzie smakowal.
Podchodzi S. Mówie mu, ze mam obiecane cos wyjatkowego do picia.
S.: A wie pani, ze kolega wlasnie szkoli sie w profesjonalnym uwodzeniu?
Barmanka: Usmiech (nie wierzy)…


Pózniej, zauwazylem, ze podsluchala, jak S. daje mi wskazówki, dodatkowo podszedlem do trzech z czterech stolików w tej sali. Spojrzenie barmanki: BEZCENNE

Tego wieczoru zbudowalem juz dluzsze interakcje. Mialem otwarte 3 rózne grupy dziewczyn, w tym jedna duza mieszana, do której wracalem kilkukrotnie.

Wchodze na parkiet, gdzie tanczy blond laseczka. Podchodze bez wahania. Bezposrednie podejsciet. Idzie za mna potulna jak baranek. Jest juz duzy tlum ludzi. Po drodze dostrzegam S. rozmawiajacego z dziewczynami. Widzac jego pytajace spojrzenie puszczam oczko – Taaaak ona jest moja :D
Wpadamy na sale, gdzie jest ciszej, ale nie ma juz gdzie usiasc. S. J.J. i Nicole tuz za nami. S. przechodzac obok szepcze: wez ja pod sciane. Chwila rozmowy. Panna wysyla znaki zainteresowania jeden za drugim. Widzac, ze mam ona mna jest maksymalnie zainteresowana, daje jej komórke. Wpisuje numer, sprawdza, pózniej sprawdza, czy sie zapisalo heheh… jeszcze kilka zdan i ja wypuszczam. Troche zaluje tego, bo moglem ja wtedy spokojnie calowac i pocalowac.

Wracam po wskazówki.
S. szczesliwy: Fajna niunia. Dobrze zrobiles, ze oparles sie o sciane, a jej pozwoliles stac przed toba i walczyc o twoja uwage. Nie czula sie osaczona. Mogles to spokojnie pociagnac
(Piatka :)

Jeszcze pare akcji, i zmeczony wracam do swoich
S. z J.J. i Nicole stoja przy parze w glównej sali. Ludzie siedza i rozmawiaja. Duza czesc lampi sie na nas Wyrózniamy sie energia :cool:


S.: Bedziemy sie zwijac za chwilke tylko…
Grzesiek: Mysle sobie: S. Q*wa. Nie kaz mi tego zrobic… Jak sie potkne to cala cala bedzie miala ubaw. Wiedzialem, ze za mna stanely dwie wysuczone kobiety, tak pod trzydziestke.
S.: …za toba stoja dwie smutne dziewczyny. Spraw, aby sie szczerze usmiechnely.
Grzesiek: Czuje, ze robi mi sie zimno… Ok, tylko…
J.J.: JEDZIESZ…
Odwracam sie, cieple spojrzenie, dotyk jednoczesnie… Czesc dziewczyny, widze, ze stoicie tu takie smutne, ale ja mam intuicje i wiem, ze potraficie sie dobrze bawic. Poleccie mi jakies kluby w Krakowie, bo wlasnie zmieniam lokal… ble ble ble Mialem wtedy bardzo duza energie. Laski to przejely i pózniej, kiedy juz odszedlem, radosnie ze soba rozmawialy. (S. zwrócil na to moja uwage). Okazaly sie bardzo milymi i cieplymi osobami :)

SOBOTA

W planie krótki wyklad Gwiazdy. Pózniej gra dzienna.
J.J. opowiada nam, jak uwodzic dziewczyny biseksualne i doprowadzac do trójkatów, jak wkrecic panne w ostrzejsze gierki lózkowe. Palimy faje, relaks, dobra zabawa, no i wybieramy sie do Galerii Krakowskiej.

O tym, co sie teraz stalo, wolalbym nie pisac.
Powiem krótko: CALKOWICIE SIE ZABLOKOWALEM
Próbowalem otworzyc jakies grupy dziewczyn, jakies laski, ale mialem przy tym tak malo pewnosci siebie i energii, ze nie bylo szans aby je zainteresowac. S. staral sie mi pomóc, dawal przykladowe teksty z jakimi moge podejsc do dziewczyny, sam podszedl do grupy dziewczyn, ale to nie pomoglo.
W koncu mówie, ze nic z tego nie bedzie. Odpuszczamy. Odrobie sobie wieczorem.
J.J. daje mi wskazówki, jak mam sie ubierac.

Spotykamy sie wieczorem.

W srodku… to samo, co w galerii – KOMPLETNA PORAZKA Podszedlem do kilku dziewczyn, ale nawet nie próbowalem prowadzic interakcji. Nie pomogly przyklady motywacje prosby i grozby (bo podejdziemy do tamtej grubej… :)

Wymieklem juz totalnie, kiedy podeszla do mnie jakas ladna dziewczyna, tracila lokciem: dlaczego ty sie nie bawisz… i znak zianteresowania.
Grzesiek: Nie wiem…

Bylem totalnie wkurwiony i zdolowany. Mówie o tym.
S.: To swiadczy o tym, ze masz bardzo dobra mowe ciala. Nie martw sie. To jest tak latwe, jak myslisz, ze jest. Miales po prostu zly dzien. Zrobiles bardzo duze postepy. Masz juz wszystko. Teraz musisz jedynie nabierac doswiadczenia. Musisz imprezowac w kazdy weekend. Wiesz, chocby dla ciebie samego warto bylo zrobic to szkolenie.
Pozegnalismy sie. S., Nicole i J.J. jeszcze tej nocy wyjezdzali.


Powiedzialem sobie, ze nie wróce w takim stanie do domu. Po drodze wstapilem do 9tki na Szewskiej. Chcialem zdjac jakas laske z parkietu i poprawic sobie humor. Kiedy wchodzilem na parkiet, minalem przy wejsciu ladna, smutna blondyneczke.
Grzesiek: (bez chwili wahania, tak od niechcenia) Zmeczona jestes…
ona: Tak… (i czeka…)
Grzesiek: (nic nie mówie, czekam…)
ona: No bo wiesz, jestem tu z kolezankami, rzadko wychodzimy ale… blebleble
Grzesiek: Mów do mnie glosniej.
ona: Ale ty wysoki jestes… :)
Grzesiek: Chodz, usiadziemy
Poszla za mna bez wahania. Usiedlismy, sama zaczela mnie tracac rekami, droczyc sie ze mna, sama zaczela dotyk. Swietnie sie ze soba bawilismy :)


Dopiero na drugi dzien stalo sie dla mnie jasne, skad ta sobotnia kleska:
1. Naczytalem sie wczesniej wiele opisów sytuacji z Galerii Krakowskiej. Mialem wrazenie, ze niezaleznie od tego, co zrobie i co powiem, bede dla kobiety 10-tym w ciagu ostatniej godziny lepszym pomyslem bylaby ulica lub park.
2. W ciagu dwóch dni zdobylem tak wiele umiejetnosci, ze podswiadomie narzucilem sobie ogromne wymagania. W takim tempie to w sobote powinienem poznac conajmniej polowe lokalu.
3. Sobota miala bys jakby dniem weryfikacyjnym. Bardzo zalezalo mi, aby wykazac sie przed S., J.J. i Nicole, bo widzialem, ze im zalezy i ciesza sie z moich sukcesów.


Wrzucam tego mój opis po trzech dniach od zakonczenia szkolenia. Zauwazam teraz, ze najwazniejsze, co dalo mi to szkolenie (oprócz przelamania oporów), to calkowita zmiana percepcji. To nie byla kwestia rzucenia sloganu. Oni pokazali mi to na przykladach i ukierunkowali mnie w te strone.

Moja rola nie jest uwodzenie kobiety. Daje jej jedynie mozliwosc aby sama mogla mnie uwiesc.

Teraz otwieram zarówno pojedyncze laski, jak i sety z duza swoboda. Moje podejscia do kobiet to raczej proste ‘zagajenie rozmowy’. Nie spinam sie. Uzywam mniej rutyn. Sam znalazlem sposób na nabranie energii przed wejsciem do lokalu – po prostu w drodze zagaduje o cos pare mieszanych setów, staram sie byc ponad nimi i pociagnac troche gadke. Polubilem bezposrednie podejscia. Potrafie go zastosowac bez wiekszych oporów i ze stosunkowo duza skutecznoscia. Na pewno nie osiagnalbym tego sam. Bardzo watpie tez, ze osiagnalbym to jedynie imprezujac z dobrymi graczami.
Jestem bardzo zadowolony ze szkolenia :D

Przez te cztery noce nie przetanczylem ani minuty.
Nie wypilem ani odrobiny alkoholu.
Bawilem sie z wieloma fajnymi laseczkami :)

Grzesiek

Bartek (24), Wrocław - elessar1@poczta.onet.pl

Patrzę na nią, łapię intuicję i kwalifikuje ją sobie w myślach podczas tych kilku sekund jak się mijamy... Najlepsze jest to, że gdy tak na nie patrzę i sobie dumam one to czują i widzą jakie wrażenie robi na niej mój wzrok i uśmiech. Jeżeli uznam, że mi się bardzo podoba to podchodzę i zaczynam gadać na jakikolwiek temat. Nie myślę o żadnych technikach pierdołach itp. Po prostu, jeżeli jest taką dziewczyną jaką myślę to mamy milion tematów do rozmowy.”

Czytaj całość »

Na poczatek mala refleksja…
Jezeli chcesz nauczyc sie jak „wyrywac dupy”…
Jezeli jakas laska Cie olala i teraz chcesz ja przeleciec i rzucic
Jezeli pragniesz poznac super podstepne patterny, dzieki którym kazda bedzie Twoja
Jezeli interesuja Cie najnowsze „sztuczki”, rutyny, techniki manipulacji, slowem wszystko to co znajdziesz na forach internetowych….

….ZOSTAN W DOMU, TO SZKOLENIE NIE JEST DLA CIEBIE!!!

Natomiast, jezeli jestes facetem, który uwielbia kobiety i ich towarzystwo …dotyk…zapach…to jak uwodza…jak sie smieja, który chce, zeby jego zycie bylo pelne wspanialych, pieknych, inteligentnych dziewczyn, I chcesz wiedziec, jak sprawic, by te wszystkie niesamowite laski dostrzegly to jakim swietnym gosciem jestes…
Jezeli chcesz pozbyc sie WSZELKICH oporów przed podejsciem do nieznajomej kobiety w klubie, na ulicy, spozywczaku czy jakiejkolwiek innej sytuacji
Jesli chcesz posiasc POTEZNA umiejetnosc dostrzegania w dziewczynie tego, jaka NAPRAWDE jest, dostrzegania jej unikalnych cel (w przeciwienstwie do walenia truizmami, szescianami i innymi „supertechnikami” z forum)…
I chyba najwazniejsze, jezeli jestes gotowy na 4 DNI NIEWIARYGODNEJ JAZDY, WYJEBANYCH EMOCJI, MEGA-KOPNIAKA ADRENALINY, OGROMU BARDZO PRZYDATNEJ WIEDZY (której nie ma nawet co równac z tym co wyczytasz na forach o uwodzeniu), WIELU BRECHTÓW I PRZYPALOWYCH AKCJI, a to wszystko pod fachowym okiem przyjaznych, nastawionych na pomoc instruktorów, których juz po kilku godzinach zaczniesz traktowac jak zajebistych kumpli (i vice versa)….
…RUSZ DUPE I ZAPISUJ SIE NA NAJBLIZSZE SZKOLENIE!:)

A teraz konkrety: Nie bede po kolei opisywal kazdego dnia, dzialo sie tak duzo, ze polowy juz nie pamietam, podziele sie tylko z Wami moimi wrazeniami odnosnie instruktorów Pick-Up Clubu:

J.J.– ha!! Moje pierwsze wrazenie: „ostra laska, pewnie strasznie zarozumiala, bez arsenalu zdan, które mialby by obnizyc jej wartosc nawet nie podchodz’ – widac jak tragiczne mialem przekonania. Po kilku minutach rozmowy J.J. okazala sie swietna, pewna siebie laska z specyficznym, ostrym poczuciem humoru. Jej uwagi byly ostre, celne, bez owijania w bawelne stwierdzala co jej sie w nas podoba (J.J., my wiemy, ze wszystko) nad czym musimy jeszcze popracowac. Pokazala mi, ze dziewczyny pozornie niedostepne, bardzo czesto sa bardzo mile, a tak poza tym to tylko filtr na slabych kolesi.

S. (koniecznie z kropka!:) – facet, którego nie da sie nie lubic. Wiecznie usmiechniety, roztacza wokól siebie bardzo przyjazna aure. Zawsze gotów do udzielania cennych rad, bardzo skoncentrowany na kursantach. Jego najwieksza zaleta (nie tylko jako uwodziciela), jest umiejetnosc wyrazania i zarazania emocjami. Ten gosc potrafi opowiadac o plakacie i oswietleniu w KFC w taki sposób, ze kobietom (i nie tylko) miekna nogi. To taki Don Juan, w czasach nieudanych podróbek BadBoya i DavidaX:)
PS. Dzieki za historyjke o wiatraczku, doprowadzilem jedna z moich dziewczyn w ciagu 10 minut od placzu ze smutku to lez szczescia….

F. – na koniec zostawilem sobie F., chyba dlatego, ze mialem z nim najwiekszy kontakt (byl moim „aniolem strózem” podczas czesci praktycznej).

Powiem tak, ten gosc to jedna z najbardziej charyzmatycznych osób z jaka sie kiedykolwiek spotkalem. Pomijajac jego niezaprzeczalnie bardzo duze kompetencje w uwodzeniu, (chociaz to co robil z dziewczynami samym tylko kontaktem wzrokowym robi PIORUNUJACE wrazenie…), to w jaki sposób potrafil mnie zmotywowac do podejscia, gdy lapaly mnie excuzy („widzisz te laski, idz to spierdolic najgorzej jak potrafisz” ), to z jakim przekonaniem udowadnial nam, ze tak naprawde wszystko co potrzeba jest w nas, bylo w 100% spójne z tym w co wierzyl i sam soba reprezentowal (w przeciwienstwie do „PUAs”, którzy kopiuja zagraniczne szkolenia, nie majac pojecia o czym mówia). Poza tym myslalem, ze jestem jedyna osoba z tak popieprzonym poczuciem humoru, a tu znalazlem swietnego kompana do brechtów („lubisz brunetki? To podejdz do brunetki w zielonym sweterku” – dziewczynka szla z mama i miala z 5 lat)

Na koniec tej przydlugiej recenzji wkleje fragment maila, jakiego wyslalem do F. tydzien po szkoleniu:
„Tak naprawde wszystko zalapalem dokladnie w niedziele, jak sie w koncu wyspalem i mialem kilka chwil na przemyslenie. Baaardzo zmienila sie moja percepcja. Teraz jak ide sobie przez miasto, pograzony w swoich myslach i widze atrakcyjna dziewczyne, to nie mysle jak kiedys "o kurwa ale dupa ciekawe co musialbym powiedziec/zrobic, zeby ja wyrwac". Teraz po prostu patrze na nia, usmiecham sie i zastanawiam sie, czy rano, po zajebiscie spedzonej nocy fajnie by bylo sie z nia poprzytulac, czy zamyka oczy jak sie caluje, jak wyglada robiac glupie miny, czy zrozumialaby moje zryte poczucie humoru itp...wiesz o co biega. Patrze na nia, lapie intuicje i kwalifikuje ja sobie w myslach podczas tych kilku sekund jak sie mijamy.... Najlepsze jest to, ze gdy tak na nie patrze i sobie dumam one to czuja i widza jakie wrazenie robi na niej mój wzrok i usmiech. Jezeli uznam, ze mi sie bardzo podoba to podchodze i zaczynam gadac na jakikolwiek temat. Nie mysle o zadnych technikach pierdolach itp. Po prostu, jezeli jest taka dziewczyna jaka mysle to mamy milion tematów do rozmowy.” Moje relacje z kobietami wygladaja teraz mniej wiecej w ten sposób, wiem, ze jeszcze dluga droga przede mna, ale chlopaki (i dziewczyna) z SUu pomogli mi znalezc wlasna sciezke To czy bede nia podazal zalezy wylacznie ode mnie….

Bartek

Kamil (21), Wrocław - 147524@student.pwr.wroc.pl

Wlasnie sie zastanawiam, czy opis tego szkolenia mozna by skrócic do opinii: "Szkolenie bylo zarabiste, super i genialne. To byly 4 dni swietnej zabawy z niesamowitymi osobami."
Ale jak tak sobie przypominam wszystko to, co sie wydarzylo to jest niestety niemozliwe.
Bo wydarzylo sie o wiele, wiele, WIELE wiecej.
Wszystko zaczelo sie w zupelnie w niepozorny dzien. Byl to czwartek wieczorem. Nie wiedzialem zupelnie, czego sie spodziewac. Czy wielkich guru, z którymi nie wolno sie klócic? A moze bogów, którzy potrafia przenosic dziewczyny z jednego miejsca na drugie? To mialo sie wkrótce okazac…

Czytaj całość »

Wlasnie sie zastanawiam, czy opis tego szkolenia mozna by skrócic do opinii: "Szkolenie bylo zarabiste, super i genialne. To byly 4 dni swietnej zabawy z niesamowitymi osobami."

Ale jak tak sobie przypominam wszystko to, co sie wydarzylo to jest niestety niemozliwe.
Bo wydarzylo sie o wiele, wiele, WIELE wiecej.

Wszystko zaczelo sie w zupelnie w niepozorny dzien. Byl to czwartek wieczorem. Nie wiedzialem zupelnie, czego sie spodziewac. Czy wielkich guru, z którymi nie wolno sie klócic? A moze bogów, którzy potrafia przenosic dziewczyny z jednego miejsca na drugie? To mialo sie wkrótce okazac…

Pierwsza osoba, która poznalem byla J.J.. Jeszcze nigdy tak bezposredniej i pewnej siebie dziewczyny nie spotkalem, z super poczuciem humoru. A wyzywajacy strój tylko potwierdzal to. Wydaje mi sie, ze wystarczylo jej pierwsze 5 minut, aby juz wiedziec wszystko o nas. A z pewnoscia o mnie. Jej zdania trafialy w sedno, rady byly konkretne, a ja tego wlasnie od niej oczekiwalem.

Nastepnie poznalem kolejnych kursantów: A., W. i R. Chlopaki, jestescie genialni. Super faceci z poczuciem humory i przede wszystkim wiecie, do czego dazycie. Z pewnoscia sie jeszcze spotkamy.

Przyszedl czas na poznanie glównych gosci, a raczej gospodarzy tego spotkania. Obydwaj pewni siebie z usmiechem na ustach. Usmiech mówiacy: „Wycisnalem zycie jak cytrynke, a teraz po wspanialej lemoniadzie sie oblizuje.”.
Mocny uscisk dloni i mozemy zaczynac szkolenie, czesc teoretyczna. Aha, zapomnialbym przedstawic. Oto F. i Robo. Jezeli spodziewaliscie sie ze jeden z nich to S., to nie martwcie sie. Bedzie pózniej.

Robo to facet o twarzy gangstera. Kazdy tak mówi, ale jak sie go pozna blizej, to facet z którym bardzo latwo mozna sie zaprzyjaznic. Mozna z nim gadac i gadac, a wiedze przekazuje w sposób zrozumialy.

F. - tego Pana zostawilem sobie na deser. Mistrza przykuwania uwagi, zartu, cietej riposty, znajacy sie na swoim fachu, wie dokladnie co mówi, a przede wszystkim nie jakis wymyslony guru. Ludzi zwanych na forach guru, mozna lubic badz tez nie. Tego faceta jak sie pozna nie da sie nie lubic. Przyjacielski, otwarty i zawsze pomoze w razie potrzeby cenna rada. Zawsze czuwa nad przebiegiem szkolenia i widzi wszystko.

Wrócmy do szkolenia. Nad nim nie bede sie rozwodzil, bo miejsca mi braknie. Ktos chce sie przekonac, o czym tam gadalismy, to niech juz rezerwuje miejsce.

W kazdym badz razie, teorie mozna bylo zrozumiec dopiero nastepnego dnia. Kiedy sie okazuje, ze wszystko, czego sluchalismy to prawda.
Podejscie za podejsciem, usmiech za usmiechem, numer za numerem. Emanowala z nas taka pozytywna energia, ze nie istnialy zadne bariery. A dziewczyny, którym opowiadalismy o salatkach nie mogly sie nacieszyc nasza obecnoscia, do tego stopnia, ze nawet dziadkowie dolaczali sie do rozmów. A ile przy tym smiechu bylo.

Na dobranoc zawitalismy do klubu. Kolejne podejscia i kolejne doswiadczenia.

Nastepny dzien rozpoczal sie od wspanialego przypadkowego otwarcia kelnerki jakze genialnym i prostym tekstem: „Sex zniszczylby nasza przyjazn.” Malo brakowalo, a ze smiechu lezalbym na podlodze. Przybyl kolejny mistrz swietnego humoru. Oto S.
Tak sie zastanawiam, czy w slowniku pod haslami: jajcarz, kabareciarz, rozbawiciel znajde osobe S.?

Z pewnoscia TAK.

Podejscia, usmiechy i zabawa przez kolejny dzien, a na dobranoc i zarazem na deserek wstapilismy ponownie do klubiku.

I nawet ostatniego, 4 dnia, nie moglo sie obyc bez genialnych tekstów i swietnej zabawy. A pytanie o najlepsze kluby w Szczecinie, podczas gdy bylismy we Wroclawiu dlugo zapamietam. ZABAWA. A moze to bylo: „Chrzaszcz brzmi w trzcinie.” - Kto by to spamietal?

Przez te 4 dni, J.J., F., Robo, S. nie dosc ze dali nam wspaniala zabawe, to do tego dali nam wspaniale narzedzie. Wedke, dzieki której teraz sami mozemy sobie nalowic rybek ile zechcemy i do tego jeszcze takich, jakich bedziemy chcieli. A majac takich przyjaciól jak oni to wedkowanie staje sie naprawde proste.

Od teraz to sobie siedze z wedka i powoli wyciskam moja cytrynke. Ten smak jest niesamowity.
PS: J.J., F., Robo, S. zmieniliscie moje zycie. Dzieki za to i do zobaczenia !!
PPS: Troche dluga opinia, ale dla mnie dalej za krótka. Mozna by pisac i pisac. A z wazniejszych porad na przyszlosc:
- „Jezeli nie wiesz, czy podchodzic? To podchodz.”
- „Jezeli nie wiesz, czy brac numer? To bierz numer.”
- „Jezeli nie wiesz, czy calowac? To caluj.” :-]

Kamil

Adam (19), Wrocław - |||

Osobiscie moja gra z kobietami ewoluowala na wyzszy poziom, ale przede wszystkim stala sie poukladana.
Na dzien dzisiejszy uczucie dyskomfortu przy podchodzeniu do kobiet zniknelo i trudno zeby nie zniknelo, kiedy F. , S. , J.J. i Robo pakowali nas w najdziwniejsze sety jakie byly dostepne. O czym tutaj mówie? O podchodzeniu zarówno do mlodych kobiet jak i tych starszych –mowa tutaj o babciach 60letnich!
Powtórze sie…wiele, wiele naprawde zajebistych akcji.
Te 4 dni byly magiczne !

Czytaj całość »

To co dzialo sie przez te 4 dni szkolenia, bylo niesamowite.
Caly Team swietnie sie bawil, wspólpraca, Fun, pasja i kobiety.
Grupka ludzi wylaczonych po za utarte zasady spoleczenstwa, emanujaca zajebista energia – inaczej sie tego nie da okreslic, która poczul na sobie kazdy, przechodzacy w promieniu 100 metrów! :D

Osobiscie moja gra z kobietami ewoluowala na wyzszy poziom, ale przede wszystkim stala sie poukladana.
Na dzien dzisiejszy uczucie dyskomfortu przy podchodzeniu do kobiet zniknelo i trudno zeby nie zniknelo, kiedy F. , S. , J.J. i Robo pakowali nas w najdziwniejsze sety jakie byly dostepne. O czym tutaj mówie? O podchodzeniu zarówno do mlodych kobiet jak i tych starszych –mowa tutaj o babciach 60letnich!
Powtórze sie…wiele, wiele naprawde zajebistych akcji.
Te 4 dni byly magiczne !

Niecodzienna pasja i fantastyczna atmosfera polaczyla caly nasz zespól. Jeden z moich znajomych powiedzial, ze to "musiala byc zajebista przygoda", JA sam uwazam, ze prawdziwa przygoda, dopiero sie zaczela, przygoda w która zaczynam dopiero wkraczac.
Zapewne jeszcze nie raz spotkamy sie wszyscy, fantastycznie sie bawiac.
Jest swietnie!

Adam

Łukasz (20), Zielona Góra - flyway@wp.pl

W pewnym momencie poczulem w naszych relacjach, ze mniejsza o szkolenie, kase, program szkolenia i wymagania. Jestesmy w 7 zajebistych osób i zajebiscie sie bawimy!
Kobiety staly sie slodkim dodatkiem na wyciagniecie reki.

S. i J.J. – ostatni wieczór byl jednym z najbardziej udanych jakie przezylem do tej pory :) Masa dobrej zabawy np. przy zagadywaniu do babci klozetowej, która sprzatala rozbite szklo miedzy bawiacymi sie ludzmi ;) Czy taniec na srodku przejscia w klubie. Wszyscy dookola nam zazdroscili tego, jak smakujemy swoje zycie.

Czytaj całość »

„Nie opowiem tej historii tak jak wydarzyla sie w rzeczywistosci, ale tak jak ja zapamietalem (...)”


Moze najpierw o co chodzi.

Spokojnie nie zamierzam klamac by zrobic chlopakom (i dziewczynie ;) tania reklame.
Do Wroclawia przyjechalem z konkretnym problemem. Próbowalem z nim sobie poradzic przez dlugi czas bez skutku.
Nie bylem przekonany, ze znajde tam rozwiazanie, ale nic nie szkodzi zaryzykowac.

Jak ono wygladalo dla innych uczestników? Czy z komputerowego trzepiekonca zrobi Don Juan'a? Czy szkolenie jest lepsze/gorsze niz jakies inne? Czy sie oplaca w moim przypadku? Odpowiedz: Nie mam pojecia!
„Lukasz dlaczego nie masz pojecia?! Przeciez byles tam widziales to na wlasne oczy?!” Poniewaz widzialem to z wlasnej perspektywy – kogos komu trzeba poprzestawiac troche w glowie!


Ok skoro to ustalone, pora przejsc do konkretów.
Chlopaków poznalem juz duzo wczesniej. Jednak J.J. byla mi obca. Pierwsze wrazenie dosc ciekawe. Dworzec PKP w moim miescie, czekam w kolejce kupujac bilet i czuje na sobie spojrzenie pewnej blondynki. Siedzi sobie wygodnie na lawce i nawet nie próbuje udawac, ze sie we mnie nie wpatruje. Wsiadam do pociagu, szukam S. i po chwili okazuje sie, ze to J.J. :)


Podczas pierwszych rozmów (w czesci teoretycznej nazwijmy to) ekipa zrozumiala po co tu jestem.
By nastepnie przejsc do najbardziej KONKRETNYCH, DOSADNYCH, WARTOSCIOWYCH i POMOCNYCH slów jakie slyszalem do tej pory, a co najlepsze tylko czesc z tego bezposrendio zwiazane bylo z PU.
Nie bylo tez nastawienia „Takie sa moje ideologie i chuj! Masz tak myslec! Ja tu jestem megaruchaczem!” - Kazdy z kursantów przystwajal sobie wiedze na swój sposób, pod siebie, odkrywal nowe czesci samego siebie! ZERO RUTYN I BREDNI!


Z technicznych rzeczy nie mialem za wiele do nadrobienia, ale widzialem jak S. pracowal nad M. - bylo ciezko czasami, ale mu nie odpuszczali :)

Kiedy wszystko zaczelo mi sie klarowac i zaczalem na nowo dzialac, poczulem cos czego szukalem – SZCZESCIE, spelnialem swoje marzenia!


Grupa kursantów okazala sie bardzo mocna. Pamietam to zadowolenie z siebie jak F. w klubie mówil mi, ze robie z dziewczynami rzeczy zaplanowane na dwa dni pózniej! :D
Nikt nie startowal od zera, wiec nie wiem jak szkolenie wygladalo by w takiej sytuacji. W tym miejscu pragne pozdrowic kursantów B. P. i M. ! Dzieki za wspomnienia, wzajemna pomoc i mase zajebistych emocji!


A teraz najwazniejsze. Cos co pewnie w tym miejscu F. S. i J.J. wyteza wzrok ;)
Wy widzieliscie nasze przemiany, ale ja wpatrywalem sie w wasze.
Najbardziej widac bylo to po F. W pewnym momencie szkolenie nabralo takich obrotów, ze zapewne przeroslo nie tylko moje oczekiwania, ale i Twoje.

Widzac gosci, którzy pracuja nad wlasnym zyciem i robia postepy, wyczuc mozna bylo, ze spelniaja sie Twoje marzenia.
Spojrzenie oraz emocje jakie pod koniec z Ciebie plynely byly zajebiscie szczere i prawdziwe, emanowales tym!

W pewnym momencie poczulem w naszych relacjach, ze mniejsza o szkolenie, kase, program szkolenia i wymagania. Jestesmy w 7 zajebistych osób i zajebiscie sie bawimy!
Kobiety staly sie slodkim dodatkiem na wyciagniecie reki.

S. i J.J. – ostatni wieczór byl jednym z najbardziej udanych jakie przezylem do tej pory :) Masa dobrej zabawy np. przy zagadywaniu do babci klozetowej, która sprzatala rozbite szklo miedzy bawiacymi sie ludzmi ;) Czy taniec na srodku przejscia w klubie. Wszyscy dookola nam zazdroscili tego, jak smakujemy swoje zycie.

Wiele Wam zawdzieczam. Dzieki!

To bylo by na tyle, reszte zostawiam dla siebie :) Mam nadzeje jednoczesnie, ze w tekscie nie zostanie nic zle zrozumiane i odebrane. A na zakonczenie pragne przytoczyc dwa cytaty, które zapadly mi w pamiec (UWAGA! nie posiadaja zniewalajacego przeslania ;) :


„Pocierac mozna sie o wszystko” F. 31.01.2008 18:10
„Jestem daltonista, ale dobrze mówie po polsku” S. 02.02.2008.

Lukasz


Wojtek (21), Wrocław - wojciech_nanikowski@wp.pl

Tego dnia dostrzeglem jak J.J. jest bogata w wiedze i przede wszystkim pewna tego co mówi.
Tym mnie juz przekonala.
Kiedy zaczynalem rozmawiac z F. czulem sie coraz mocniejszy. Po prostu z samej rozmowy. Koles niesamowicie przekazuje. Naprowadza na ta dobra droge.
Z paru godzin rozmowy z nim wyciagnalem wiecej niz przez kilka lat czytania artykulów i postów.
Widzialem jak mam myslec, to bylo dla mnie najwazniejsze i tego wlasnie oczekiwalem od szkolenia.

Czytaj całość »

Pierwszy dzien szkolenia

Zaczelo sie dosc nietypowo.
Krótka teoria, zapisanie swoich celów na kartce i omówienie ich, po czym o 22:30 praktyka i klub.

Jestesmy w klubie„Za Szyba”.
Jeden z kursantów od razu wskoczyl w grupe kobiet. Mi towarzyszyla J.J.. Pokazala mi trzy dziewczyny siedzace przy lozy. Wchodze.
Lekkie zamotanie ale jakos poszla rozmowa byly otwarte. Nie bylem jeszcze mocno rozluzniony. Zaczalem cos plesc ale mimo to rozmowa nawet szla.
Wracam do Gwiazdy.
Powiedziala ze za krótko i mam tam wrócic. Chwila namyslu. Rzucilem – Nie moglem bez was wytrzymac.
Rozmawiamy. Znowu nie tak jak bym chcial. Odchodze. J.J. od razu pokazuje mi trzy laski siedzace obok. Wchodze. Sklad: laska o wartosci dla mnie 8 pozostale 6,5.
Rozmowa idzie idealnie.
Kobiety zartuja, sa bardzo otwarte. Nagle mówia ze zmieniaja lokal. Mówia ze beda za godzine. Podchodze do gwiazdy. Pokazuje mi goraca blondi ruszajaca sie na parkiecie niczym profesjonalna tancerka goraca laseczka. Wchodze. Wyszlo mi to wyjatkowo pewnie siebie.
Rewelacyjnie tanczysz. Naprawde jestem oczarowany. Sluchaj zrób sobie chwile przerwy i chodzmy pogadac. Usmiecha sie ale mówi ze kolega.
Byla na parkiecie sama z nim.
Po 10 min znowu próba. Widzialem ze potem jak rozmawialem z J.J. szukala mnie wzrokiem i usmiechala.

Poczulem sie pewniej. Cyk. J.J. pokazuje kolejny obiekt. Laska przy barze.
Wchodze. Laska zapija zlosc na chlopaka. Posmialismy sie.

J.J. podchodzi, pokazuje mi trzech mezczyzn.
Mam podejsc i z nimi zapoznac sie, rozmawiac.
Mysle sobie…ale jak z facetami? Po co?
Pokazala mi cos na co nigdy nie zwracalem uwagi. Nawiazanie kontaktu z mezczyznami jest tak samo wazne jak z kobietami. Pózniej wyjasnila dokladnie caly cel cwiczenia.
Idziemy na drugi koniec klubu. J.J. zobaczyla dwie laski siedzace na lozy. Cofnalem ja tak zeby nas nie widzialy.
Chwila namyslu i dosiadamy sie.
Nawet niezle szla nam rola rodzenstwa. J.J., co chwile mi cos szepcze. Mówi ta druga jest toba zainteresowana.
Widze po jej mowie ciala. Przyszla Nicole z drugim kursantem. Uderzyl do pierwszej. W miedzy czasie J.J. i Nicole zaczely dosyc mocno flirtowac z jakims facetem siedzacym obok.
Porozmawialismy jeszcze chwile. Wzialem numer. Powiedzialem ze umówie ze na wizyte, bo byla fryzjerka. Wracamy.

W drodze do domu uswiadomilem sobie, ze to wszystko czego dowiedzialem sie zarówno w nocy jak i w dzien jest naprawde przydatne. Szczególy, na które w zyciu codziennym nie zwraca sie uwagi.
Wiele rzeczy nie bylo ze mna spójne, ale kiedy uzywalem w praktyce stare przekonania juz nie byly wazne.


Dzien drugi

Teoria. Dopiero tego dnia dostrzeglem jak J.J. jest bogata w wiedze i przede wszystkim pewna tego co mówi.
Tym mnie juz przekonala.
Kiedy zaczynalem rozmawiac z F. czulem sie coraz mocniejszy. Po prostu z samej rozmowy. Koles niesamowicie przekazuje. Naprowadza na ta dobra droge.
Z paru godzin rozmowy z nim wyciagnalem wiecej niz przez kilka lat czytania artykulów i postów.
Widzialem jak mam myslec, to bylo dla mnie najwazniejsze i tego wlasnie oczekiwalem od szkolenia.
Jest 17:40 . Nie moge sie doczekac klubu.

Klub, klub i jeszcze raz klub.
To co, sie tak wydarzylo tego nie potrafie opisac.
Czulem sie jak „nowy” ja w starej skórze!
Cos wspanialego.

Trzeciego dnia, lekko juz zmeczeni wyruszylismy na podrywy w Galerii Dominikanskiej i na stylizacje wizualna.



Bylo bardzo fajnie... Szkolenie pokazalo mi, w która strone trzeba isc, nie tylko jesli chodzi o uwodzenie kobiet ale generalnie w zyciu.
Teraz czeka mnie tylko duzo pracy w terenie.
Wojtek

Paweł (24), Wrocław - pawkoz84@tlen.pl

Na Wroclawskim rynku spotkalismy sie z J.J. i S.
Pierwsze wrazenie – J.J. – bedzie ostra jazda – S. – czlowiek promieniujacy niezwykla empatia i cieplem
Po krótkim zapoznaniu – S. oznajmia – idziemy do klubu. Kazdy z nas ma podejsc do wyznaczonej kobiety / grupy kobiet / towarzystwa mieszanego i nie uzywajac technik pokazac jak potrafi prowadzic interakcje. Wszystko oczywiscie pod okiem instruktora, który wylapuje bledy. Kazdy z nas dostaje kilka „zadan”, dzieki którym oceniane sa nasze wady i zalety oraz mocne i slabe strony. Mysle, iz ta noc dala kazdemu z nas, kursantów, wiele do myslenia...

Czytaj całość »

”Wroclaw – meeting place”

I nadszedl ten dzien. Na Wroclawskim rynku spotkalismy sie z J.J. i S.
Pierwsze wrazenie – J.J. – bedzie ostra jazda – S. – czlowiek promieniujacy niezwykla empatia i cieplem. Móglby byc nauczycielem.
Osobny temat to wspólkursanci – B, M i L. Pomijajac dobrze znanego mi B pozostali uczestnicy kursu to sympatyczni ludzie.

„Wieczorek zapoznawczy”

Po krótkim zapoznaniu – S. oznajmia – idziemy do klubu. Kazdy z nas ma podejsc do wyznaczonej kobiety / grupy kobiet / towarzystwa mieszanego i nie uzywajac technik pokazac jak potrafi prowadzic interakcje. Wszystko oczywiscie pod okiem instruktora, który wylapuje bledy. Kazdy z nas dostaje kilka „zadan”, dzieki którym oceniane sa nasze wady i zalety oraz mocne i slabe strony. Mysle, iz ta noc dala kazdemu z nas, kursantów, wiele do myslenia...
Pojawiaja sie pierwsze excuzy (emocjonalne blokady), nerwy, zaklopotania i braki w obyciu w towarzystwie z kobietami...
Ogólnie bylo milo jednak interakcje nie byly takie jakbym sobie tego zyczyl. No cóz – w koncu jestem tu po to zeby nauczyc sie czegos i dowiedziec paru rzeczy o sobie samym...

„Uwierz, iz jestes godny byc szczesliwym...”

Drugi dzien szkolen rozpoczal sie od poznania F.
No cóz – pierwsze skojarzenie - Franz Maurer z filmu „Psy”. Polaczenie naturalnej charyzmy, poczucia humoru oraz lekkiej aury niedostepnosci i tajemniczosci to mieszanka wybuchowa.
Zaczynamy wyklady od feedbacku. Przyznam szczerze – celnie wypunktowano nasze slabosci. S. daje kazdemu z nas rady, co bylo nie tak i z czym nalezy sie uporac.
Dalej przechodzimy do zmiany nastawienia wewnetrznego do kobiet i otaczajacego nas swiata. Pouczajace kilka godzin...
Chwila przerwy dla kazdego na przebranie sie i spotykamy sie na miescie. Tu dowiadujemy sie, ze kazdemu z nas zostanie przyporzadkowany jeden z instruktorów, który bedzie na biezaco obserwowal indywidualnie kazdego kursanta i na biezaco dawal wskazówki/poprawial. Jak sie okazalo ja juz do konca warsztatów, jako swój „cien” mialem Gwiazde.
Pierwszy klub – Metropolis. Rozchodzimy sie po sali. Pierwsza grupa dziewczyn, pierwsze sukcesy i porazki…. Jednak klub nam nie przypasowal. Zmieniamy, wiec miejsce i wchodzimy do W-Z. Tu zabawa dopiero sie rozpoczela. Po chwili kazdy z nas jest juz w okreslonej grupie lasek, ewentualnie b izoluje panne
No cóz, nie miejsce tu na pisanie szczególowych opisów tych „akcji” jednak powiem szczerze – w porównaniu z dniem wczorajszym (nalezy pamietac iz wyklady tego dnia dotyczyly TYLKO „Inner Game” czyli tzw. Postawy wewnetrznej) to niebo a ziemia. W moim przypadku kolosalna róznica.
Ok. 2 w nocy po wzieciu numerów od dziewczyn zmywamy sie z klubu.
Jeszcze tylko wskazówki i do lózek...

„Bo w nas jest moc”

Dzien trzeci zaczyna sie sie od wykladów.
Powiem szczerze – wiedza wyniesiona z forów w konfrontacji z PRAKTYCZNA wiedza chlopaków to PIKUS.

Cwiczymy „odbijanie” testów, którymi na co dzien karmia nas kobiety tzw. Shit testy, dowiadujemy sie, czym jest kwalifikowanie oraz poznajemy pare róznych trików, dzieki którym latwiej bedzie nam utrzymac „rame” oraz „prowadzic”.
Wieczór to oczywiscie kluby. Ladujemy w W-Z.
Na wejsciu mala niespodzianka – po podejsciu do pierwszej grupy lasek przyjaciólka mojego celu (widzac zainteresowanie swojej kolezanki mna) „napuszcza” na mnie dwóch „koksów”. No cóz, zdrowia nie nalezy zbytnio narazac, szczególnie dla nowopoznanej laski, która ma pop…. kolezanki.
W tej sytuacji bardzo zaimponowal mi S. Chodzil za mna przez pewien czas po klubie pilnujac czy moi „nowi koledzy” nie maja ochoty wprowadzic slów w czyny... Wielki PLUS za to, widac ze facet ma jaja i troszczy sie o kursantów.
Instruktorzy sa caly czas przy nas, dajac nam odpowiednie, wczesniej umówione sygnaly, badz przysylajac nam smsy ze wskazówkami, co robic (oczywiscie wszystko w trakcie naszych „interakcji” z kobietami). Pelen profesjonalizm. Przy okazji poznaje goscia ze spolecznosci – Kahune. Pozdrowienia z tego miejsca.:)
Ok. 2 w nocy zbieramy sie z klubu. Krótki wskazówki, porady i spac...

„Walka z samym soba”

Sobota to czwarty dzien szkolenia. Spotykamy sie na rynku i idziemy na krótkie wyklady. W ich trakcie poznajemy tajniki gry przez telefon, czy tez podrywania w centrum handlowym, wyszukiwania i podrywania kobiet, unikniecia nudy w zwiazku, dostajemy rady w kwestii ubioru oraz urzadzania swojego mieszkania / pokoju. Ciekawe, praktyczne i przydatne.
Nastepnie idziemy do jednej z wroclawskich galerii na podrywy na miescie. Jak zwykle kazdy z nas ma przydzielonego „opiekuna” i ruszamy „w pole”. Tu niestety szlo mi bardzo opornie w porównaniu do dwóch pozostalych dni szkolenia. Spowodowane to bylo zmeczeniem, szczerze mówiac walczylem z soba. Ale tajniki gry dziennej zostaly przede mna w fachowy sposób odsloniete.
Osobiscie doradzalbym kazdemu wziecie wolnego od szkoly / pracy na czas szkolenia, poniewaz skonczy sie to tak jak w moim przypadku – niepelnym wykorzystaniem ostatniego dnia...

„Afterparty”

Wieczór ostatniego dnia szkolenia to luzne wyjscie do klubu. Praktycznie cala noc przegadalem z F. i S. czym udowodnili mi, iz poza tym, iz sa swietnymi uwodzicielami i instruktorami, sa takze ciekawymi i wartymi poznania ludzmi. Najlepsze z tego wieczora byly dwa momenty – gdy kelnerka zaczepila bardzo zalotnie S. – „o ja juz Cie tu widze którys raz z rzedu” oraz obserwacja BL (mowy ciala) F.
Warto jest sie uczyc od lepszych.
Ok. 2, w super nastroju, zmywam sie do domu. Zmeczony, ale szczesliwy.

„Tylko od Ciebie zalezy jak wykorzystasz moc, która drzemie w Tobie”

Podsumowujac – przez 4 dni szkolenia przekazano nam olbrzymia porcje wiedzy teoretycznej oraz mase informacji „w polu”. To byly bardzo pouczajace 4 dni. Dni pelne zabawy, smiechu, radosci oraz nauki.
A takie polaczenie to wlasnie to, czego szukalem.

Na koniec slów kilka o samych instruktorach.
Jesli szukasz „bogów podrywu” – nie znajdziesz ich na tym szkoleniu – oni nie istnieja. Jesli natomiast chcesz spotkac bardzo wyluzowanych ludzi, pelnych wewnetrznej empatii, charyzmy oraz dystansu do tego, co robia, a w dodatku chcesz dostac fachowa poradeL co robisz dobrze, a co zle – polecam – ja sie nie zawiodlem.
Kazdy musi miec swiadomosc, ze to on odpowiada za swoje zycie i czy skorzysta z wiedzy wyniesionej z warsztatów czy tez nie – to tylko i wylacznie JEGO wlasna decyzja...

Pawel

Maciek (20), Szczecin - squerl1@o2.pl

Tydzien temu skonczylo sie szkolenie w Szczecinie, a ja dopiero teraz mam czas by napisac, swoja recenzje.
Od tamtego momentu moje zycie wywrócilo sie do góry nogami, pojawilo sie w nim wiele kobiet, narodzily sie nowe znajomosci. Nie mam zupelnie czasu by usiasc i poobijac sie w domu jak to mialo miejsce kiedys. Teraz tylko zastanawiam sie nad jednym, z kim dzisiaj spedzic popoludnie ewentualnie wieczór.
Zaczalem nowe, lepsze zycie, z którego jestem nareszcie zadowolony i nie zamienilbym go za nic.

Czytaj całość »

Tydzien temu skonczylo sie szkolenie w Szczecinie, a ja dopiero teraz mam czas by napisac, swoja recenzje.
Od tamtego momentu moje zycie wywrócilo sie do góry nogami, pojawilo sie w nim wiele kobiet, narodzily sie nowe znajomosci. Nie mam zupelnie czasu by usiasc i poobijac sie w domu jak to mialo miejsce kiedys. Teraz tylko zastanawiam sie nad jednym, z kim dzisiaj spedzic popoludnie ewentualnie wieczór.
Zaczalem nowe, lepsze zycie, z którego jestem nareszcie zadowolony i nie zamienilbym go za nic.

Chcialem poczatkowo napisac dlugi opis tego co sie dzialo, ale doszedlem do wniosku, ze opisywanie szczególowo kazdego dnia, ilosci podejsc, liczby interakcji, pocalunków, numerów telefonów mija sie z celem, bo to tylko... statystyka.
F i S wydobyli z nas to co najlepsze i pokazali droge, która nalezy podazac.
Nie zaluje ani jednej zlotówki, która zainwestowalem w szkolenie, bo to czego sie nauczylem, jest wiedza i umiejetnosciami na cale zycie.
Wielkie dzieki chlopaki, bylo warto!
Zapamietam to na dlugo! Te emocje i ta przemiane.

Maciek

Marcin (25), Szczecin

W kontaktach z kobietami, bo one liczą się tutaj najbardziej, wiele wątpliwości zostało rozwianych. Nabrałem dużo więcej odwagi i do podchodzenia i do prowadzenia tego dalej.

Czytaj całość »

Na szkolenie wybralem sie troche dlatego by dodac odwagi Danielowi, któremu takiego wlasnie impulsu ciagle brakowalo, z drugiej strony czasem czulem, ze potrzebuje oceny kogos bardziej doswiadczonego by wylapac pewne niedociagniecia czy wlasne braki.

Postawilem sobie za cel nabranie swobody, utrwalenie dobrych przekonan dzieki którym zyje mi sie latwiej i przyjemniej. Mysle, ze to proste cwiczenie zapisania na kartce wlasnych wartosci, przekonan i oczekiwan poukladalo mi w glowie moje nastawienie.
Czulem sie rzeczywiscie swietnie, na pewno byla to zasluga waszej z boku obecnosci, ale cieszylem sie ze swobodnego samopoczucia w klubach i srodowiskach w których jeszcze niedawno czulem sie malo komfortowo.

W kontaktach z kobietami, bo one licza sie tutaj najbardziej, wiele watpliwosci zostalo rozwianych. Nabralem duzo wiecej odwagi i do podchodzenia i do prowadzenia tego dalej. Poznalem róznice miedzy podchodzeniem dla podchodzenia i rzeczywistego zainteresowania osoba z która rozmawiam, przyjemnosc z tego plynaca. Mysle, ze dopiero teraz zwróciles mi uwage, ze niepotrzebnie sie wycofuje kiedy przeciez flirt idzie w dobra strone. Dziewczyny to lubia wiec bawimy sie super. Pójscie w stronie pocalunku jest tylko malym kroczkiem. Mam bardzo duzo informacji zwrotnych, zapisalem wasze uwagi, moje wnioski, przeformowalem cele i oczekiwania na przyszlosc wzgledem kobiet. Juz w niedziele zauwazylem, ze mimo duzej eskalacji fizycznosci z kobieta która nie pociagala mnie swoja osobowoscia, jest to po prostu nieciekawe.

Zeby slodko nie bylo, kilka braków: Poniewaz nie skorzystalem z sobotniego wypadu po galaxy bede nadrabial zaleglosci z gry dziennej samemu.
Szkoda mi tego dosc mocno, wszak na ulicy bywam czesciej niz w klubach, ale to nie problem. W klubie jeszcze nie spotkalem kobiet które mnie mocno soba zainteresuja. Ja wierze w siebie :) Juz samo to cwiczenie na czesci teoretycznej mi sie podobalo, jako cwiczenie na wyjscie ze strefy komfortu.

Nie wiem jak wygladaja inne szkolenia, ale wasze podejscie mi sie podoba. Nastawienie na zabawe i poznanie czlowieka jako priorytet zakorzeniam w sobie od paru miesiecy i wy mnie w tym utwierdziliscie.
Techniki sa fajne, przyspieszaja interakcje, stwarzaja mi lepszy poglad na to w która strone nasza rozmowa zmierza i to jest duze ulatwienie. Sa milym dodatkiem i wskazówka jak stac sie atrakcyjnym facetem. Macie pozytywne nastawienie które i mi sie szybko udzielalo. Jedno musze przyznac, po takich 3 intensywnych dniach moze byc trudno wrócic do zycia.

Marcin

Łukasz (24), Gdańsk - adres zastrzeżony

Chłopaki rozwiali wszystkie moje wątpliwości co do klubów i ulicy. F i S. cały czas byli przy nas i korygowali błędy, pomyślałem spoko przecież niczego nie muszą udowadniać, ale nagle widzę F'a podchodzącego :-) po jakimś czasie laska kładła się na niego aby go całować :-)

Czytaj całość »

To byly mocne cztery dni.
Z F. i S. oraz dwoma Piotrami i Remigiuszem spotkalem sie na wroclawskim rynku.
S. od samego poczatku emanowal pozytywna energia, która towarzyszyla nam przez caly czas. Pierwszym dniem bylo rozpoznanie naszych umiejetnosci.
Ruszylismy do klubu Metropolis. Kilka podejsc do kobiet.
Chlopaki z boku nas obserwowali, na biezaco korygowali bledy, ale juz bylo wiadomo ze beda mieli z nami duzo roboty aby ogarnac ten chaos :-)

Kolejnego dnia... nie jestem w stanie pisac w tak zdystansowany sposób :-)
BYLO ZAJEBISCIE. Trzy dni i noce smiechu i zabawy. W ciagu dnia chlopaki ladowali nam teorie w glowe, a wieczorem my ladowalismy to do podswiadomych zasobów.

Chlopaki rozwiali wszystkie moje watpliwosci co do klubów i ulicy. F i S. caly czas byli przy nas i korygowali bledy, pomyslalem spoko przeciez niczego nie musza udowadniac, ale nagle widze F'a podchodzacego :-) po jakims czasie laska kladla sie na niego aby go calowac :-)

Nie ma sensu pisac o ilosci pocalunków, zebranych numerów czy tego co nastapilo z kobietami póznie, nie o to chodzi w uwodzeniu. Wazne jest to jak ja sie z tym czuje i jak to wplynelo na mnie!
Dzieki calej czwórce za zajebista zabawe!


Dzieki Seweryn i Daniel za zajebisty czas!!!

Lukasz

Robert (21), Szczecin - robo22robo@o2.pl

W tą noc właściwie zaczęła się prawdziwa zabawa, interakcje wychodziły nam bardzo dobrze, co wprowadziło mnie w dobry stan, świetnej zabawy. O Grabarza (Łukasza) się nawet mało 2 laski nie pobiły, mocno się pokłóciły co fajnie wyglądało jak dwie laski krzyczą na siebie czyj to jest facet :-)

Czytaj całość »

Szkolenie pod okiem 4 instruktorów (F, S, Greg, J.J.) mialem wraz z Lukaszem (osoba ze spolecznosci), ok. zaczynamy:

Dzien pierwszy byl dniem testowym, spotkalismy sie wieczorem w barze aby chwile porozmawiac, po czym wybralismy sie do klubu, instruktorzy chcieli zobaczyc jak dotychczas sobie radzilismy (mielismy sie zachowywac naturalnie - zakaz uzywania jakis technik itd.) Wszystko po to by sprawdzic jacy jestesmy, czy mamy obawy, jak sie zachowujemy, jak prowadzimy interakcje, (<- zakaz uzywania technik obejmowal tylko pierwszy wieczór testowy, aby mozna bylo ocenic jak sie naturalnie zachowujemy), ogólnie interakcje w ten wieczór byly w miare ok, dziewczyny byly ogólnie zadowolone ze do nich podchodzilismy, jednak nie wiedzialem jak przeniesc rozmowe na jakis wyzszy poziom, uzywalem za malo dotyku, w sumie takie bezcelowe pieprzenie w bambus, dzialajac w ten sposób móglbym rozmawiac z laskami nawet caly wieczór i nic nie osiagnac, no moze zostac dobrym kolega :-) .

Drugiego dnia spotkalismy sie w barze aby dostac porzadne informacje zwrotne z dnia poprzedniego i spora dawke wiedzy merytorycznej, z 5-6 godzin teorii. Po skonczonej teorii mielismy troche czasu wolnego, który mielismy wykorzystac na poukladanie sobie w glowie nowych materialów, tak aby móc to skutecznie wykorzystac w klubie. Ja przed wyjsciem do klubu niestety nie zdazylem nawet zajrzec do notatek, bo musialem kupic sobie jakas koszulke (przed podróza zostawilem torbe ze wszystkimi moimi rzeczami w busie, przez co na szkolenie przyjechalem tylko w jednej koszulce <- po szkoleniu udalo mi sie odzyskac torbe)

Ok. poszlismy na balety, teraz nie pamietam dokladnej ilosci podejsc jednak troche tego bylo, braki w moim przygotowaniu teoretycznym ujmowaly mojej grze bo robilem to co mi wpadalo do glowy i nie w tych momentach co trzeba. Na szczescie instruktorzy caly czas byli obok mnie i mówili co robilem zle a co dobrze, przypominajac jak powinienem to rozegrac. Dzieki temu jakos to wszystko zalapalem. Instruktorzy tez przysiadali sie do nas aby móc podsluchac jak prowadzimy interakcje, wziac w nich udzial lub podrzucic mi jakis pomysl, albo zrobic mi dobre DHV (demonstracja wyzszej wartosci) stawiajac mi sprite i wychwalajac mnie przy dziewczynach, jaki to ja jestem zajebisty koles. Kolega Lukasz który byl razem ze mna na szkoleniu tez sobie dobrze radzil, jeden z nas po otworzeniu seta (grupy kobiet) wprowadzal drugiego i ogólnie sobie pomagalismy.

Dzien trzeci. Z rana info zwrotne i teoria, która trwala z 6 godzin i bylo duzo fajnych materialów, wiele z nich autorstwa moich instruktorów z Zielonej Góry. Tym razem jednak po teorii przygotowalem sie troche i poukladalem w glowie te nowe informacje i jazda na balety.

W kazdym badz razie dopiero tam sie zaczela zabawa, calkiem niezle zaczely mi wychodzic mega direkty z parkietu (takie sciagniecia, ze podchodzisz do tanczacej laski odwracasz ja w swoja strone mówisz cos szczerego na jej temat, zabierasz za reke i prowadzisz z parkietu gdzies do lozy aby mozna bylo porozmawiac w ciszy, <-to dziala bo odwrócenie tanczacej laski sprawia, ze zdziwiona osoba szuka jakiegos sensownego rozwiazania dziwnej sytuacji i wezmie pierwsze rozwiazanie które jej przyjdzie do glowy, w tym przypadku rozwiazanie które ja podrzuce: tu jest za glosno, chodz opowiem Ci cos na Twój temat i pociagasz za reke nie czekajac na jej aprobate. Najwazniejsze jest prowadzenie mowa ciala, slowa nie maja tu znaczenia.)

W ta noc wlasciwie zaczela sie prawdziwa zabawa, interakcje wychodzily nam bardzo dobrze, co wprowadzilo mnie w dobry stan, swietnej zabawy. O Grabarza (Lukasza) sie nawet malo 2 laski nie pobily, mocno sie poklócily co fajnie wygladalo jak dwie laski krzycza na siebie czyj to jest facet :-) .

Ja sobie testowalem nowe materialy i dzialaly naprawde fajnie, co do niektórych przed ich przetestowaniem myslalem, ze to po prostu nie moze dzialac, np. myslalem, ze jak zrobie cos podobnego to laska sobie pomysli, ze jestem jakis debil, wiec bylem milo zaskoczony, ze takie rzeczy moga dzialac i dzialaja tak dobrze.

W koncu zaczelo mi sie udawac wychwytywac ten moment kiedy trzeba pocalowac laske (dzien wczesniej, chyba go nie wychwytywalem dobrze, bo 2 razy laski po moim pocalunku mi doslownie uciekly jedna z nich tak fajnie/ smiesznie mi uciekla machajac tak smiesznie rekami :-) )

Ogólnie rzecz biorac swietna zabawa i masa podejsc.

Dzien czwarty. Rano informacja zwrotna i teoria, po czym wypad na gre dzienna czyli podryw w kawiarniach, ulicy, myslalem, ze tam bedzie latwiej bo laski nie sa przyzwyczajone do podrywania na ulicy, jednak szlo mi duzo trudniej, mialem otworzyc jakas laske, i zabrac ja na instant date (natychmiastowa randke) do baru na kawe, gdzie F z J.J. mieli nas obserwowac i pózniej sie dosiasc. Pierwsza interakcja byla w miare ok. 2 fajne laski, jednak nie daly sie namówic na kawe bo sie spieszyly na autobus - tylko posiedzielismy na lawce i pogadalismy, potem z nastepnymi podejsciami szlo mi coraz gorzej, niektóre laski w ogóle sie nie zatrzymywaly albo mówily, ze maja chlopaka, robilem sie coraz bardziej zmeczony i coraz mniej mi sie chcialo juz podchodzic. Wtedy S. (który caly czas mnie bacznie obserwowal) pomógl mi, otworzyl podwójnego seta jakichs lasek i - poszlismy na podwójna randke na kawke do kawiarni, przez 1,5h swietnie bawilismy sie z dziewczynami.

Wieczorkiem poszlismy do klubu. Z uwagi na to, ze to byla ostatnia noc, to juz lait’owo sie bawilismy, siedzielismy i sobie rozmawialismy, kazdy otwieral to co chcial, bylo milo.
Wspólkursanta juz nie bylo na baletach w ten wieczór, bo mial jakas kontuzje nogi, po meczu.

Ok. podsumowujac: Jestem bardzo zadowolony. Bardzo duzo sie nauczylem, oprócz duzej wiedzy merytorycznej która otrzymalem, zrobilem olbrzymia ilosc podejsc na która na pewno nie zmusil bym sie w wlasnym zakresie, nauczylem sie cieszyc i bawic w interakcjach z ludzmi, mozna powiedziec, ze w pewien sposób sie przebudzilem.

Chlopaki kazali mi na szkoleniu okreslic 3 moje cele które chce osiagnac zwiazane ze szkoleniem, wiem, ze dzieki temu szkoleniu je osiagne, instruktorzy pokazali mi droge i dostalem potezne narzedzia, reszta zalezy od mnie, nie moge przestac dzialac a osiagne swoje cele.

Robert

Wiktor (18), Wrocław - wiktorwar@o2.pl

Jako ze szczerosc to 99% sukcesu przyznam, ze moglem wyciagnac z tego szkolenia wiecej, ale momentami przez strate motywacji troche sie hamowalem. Jednak w tym momencie ekipa sluzyla pomoca. Najbardziej zapadlo mi w pamiec, kiedy S. powiedzial, ze Bóg kazal mi cos przekazac – mianowicie, ze ze dwa miesiace przejme po nim schede. I wtedy dokladnie sie tak czulem, jak mlody bóg. Seweryn to bylo swietne :)

Czytaj całość »

Witam.
Zanim pojedziesz na szkolenie, powinienes dokladnie odpowiedziec sobie na pytanie czego oczekujesz.
Natomiast na warsztacie zrobic wszystko, zeby to osiagnac.
Gwarantuje, ze beda tam kompetentne osoby, które Ci to umozliwia.

Jako ze szczerosc to 99% sukcesu przyznam, ze moglem wyciagnac z tego szkolenia wiecej, ale momentami przez strate motywacji troche sie hamowalem. Jednak w tym momencie ekipa sluzyla pomoca. Najbardziej zapadlo mi w pamiec, kiedy S. powiedzial, ze Bóg kazal mi cos przekazac – mianowicie, ze ze dwa miesiace przejme po nim schede. I wtedy dokladnie sie tak czulem, jak mlody bóg. Seweryn to bylo swietne:)

Co tu duzo sie rozpisywac, po prostu bylo zajebiscie:)
Swietna ekipa:
- F., zabawny koles, od którego az bije pewnoscia siebie, rady od niego sa bardzo konstruktywne
- S. ooo ten to juz naprawde bardzo pozytywnie postrzelony jest ;) emanuje radoscia, która zaraza wszystkich wkolo
- J.J., sympatyczna kobieta, która potrafi rozmawiac, towarzyszyc w podrywie i robic zajebiste fryzury
- Adam, Kamil i Rafal to natomiast kursanci, na których mozna polegac i z którymi milo spedzilem czas.

Dziekuje Wam za szkolenie i mam nadzieje, ze sie jeszcze kiedys spotkamy.
Na koniec cytat F:
„Jezeli nie wiesz czy podchodzic… podejdz
Jezeli nie wiesz czy brac numer… bierz numer
Jezeli nie wiesz czy ja pocalowac… caluj”
I od siebie dodam:
Jezeli nie wiesz czy jechac na szkolenie… jedz na szkolenie!

Wiktor

Grzesiek (21), Nowa Sól - n3bril@o2.pl

To byl dla mnie jeden z przelomowych etapow calego szkolenia.
F i S. nie pozwolili nam tracic czasu. Kazda kobieta w zasiegu wzroku byla w niebezpieczenstwie

Czytaj całość »

Przez caly tydzien z utesknieniem czekalem na ten dzien. Szkolenie rozpoczelo sie 4 godzinnym wykladem.

Troche dlugo, ale w przeciwienstwie do wykladu z ekonomi, moglem tego sluchac i sluchac. Od podstaw z kazda chwila coraz mocniej zaglebialismy sie w struktury PU. Wiele rzeczy wiedzielismy wczesniej, jednak bylo w nich wiele niedopowiedzen, tutaj wszystko zostalo kompletnie przedstawione. Naprawde ciekawie zaczelo robic sie gdzies w polowie wykladu. Nowe narzedzia, o których nie mielismy wczesniej pojecia, stwarzaly nam nowe mozliwosci.

Bardzo spodobalo mi sie cwiczenie pokroju NLP. Wczesniej bylem nastawiony do tego bardzo sceptycznie, to co zrobil F przekonalo mnie, ze to moze dzialac.
Chyba najwazniejsza rzecza, jaka tego dnia sie dowiedzialem, byl zupelnie nowy dla mnie mindset (percepcja), wczesniej nie mialem o tym zielonego pojecia.
Szybko wzialem sobie do serca zawarte tam zasady, mysl o poznawaniu nowych kobiet wywolywala u mnie dreszczyk emocji pomieszany z podnieceniem - a nie tak jak wczesniej - fale obezwladniajacych mysli.

To co F i S. chcieli przekazac nam na koncu bardzo we mnie uderzylo. Myslalem, ze wiem juz wszystko z for internetowych. Nigdy nie spodziewalem sie uslyszec tego rodzaju rzeczy. Czulem sie, jakby ktos gwaltownie przebudzal mnie ze snu. Te slowa nabraly dla mnie innego wymiaru, staly sie cholernie motywujace. Wystarczy teorii, CZAS SIE ZABAWIC.

Dzis wieczorem miala byc niespodzianka. Praktycznie do ostatniej chwili nie wiedzielismy co nas czeka, wskazówki, abysmy nie pili nic zimnego, nie mówily zbyt wiele, wrecz przeciwnie, napawaly nas pewnego rodzaju obawa :)

Ale co tam, my lubimy niespodzianki :) . Okazalo sie ze bedziemy spiewac - Karaoke to swietna zabawa... i jeszcze lepszy sposób na pozbycie sie emocjonalnych barier i programu spolecznego.
Najpierw w duecie spiewali F i S., ja oraz mój imiennik (który tez bral udzial w szkoleniu) musielismy spiewac sami. Dla Grzeska bylo to nie lada wyzwanie, bowiem jednym z jego najwiekszych excusów (hamulce emocjonalne bylo spiewanie publicznie.
Poszlo niezle.
Przed moim wystepem chwila konsternacji. Ale co tam, moze to ostatni raz kiedy mam okazje to zrobic? Przeciez ja chce im zaspiewac - nawet jesli oni nie chca mnie sluchac.
Nie trafilem z tytulem piosenki, spiewalem zupelnie co innego niz to czego sie spodziewalem i spostrzeglem ze przelamanie wlasnych barier jest mozliwe. Czulem sie swietnie.

Tak naladowani pozytywna energia pojechalismy do klubu.

Bylo cholernie duzo ludzi, na poczatku nie czulem sie zbyt pewnie. Ledwie znalezlismy sie w srodku, a juz dostaje zadanie od F’a: podejsc do 2 dziewczyn siedzacych na ziemi i porozmawianie z nimi. Blokady emocjonalne wlazly w moja glowe niczym pluskwy próbujace za wszelka cene mnie sabotowac. Nie dalem im sie! :)

Generalnie tego dnia cel byl taki, aby zlamac opory, nic konkretnego z tego nie mialo byc.
Ale to co za chwile zaczelo sie dziac przeszlo nasze najsmielsze oczekiwania.
Chlopaki napastuja nas do ciaglego dzialania.
Drugi Grzesiek wchodzi na parkiet i podchodzi do tanczacej dziewczyny, bezposrednie podejscie i BOOM - juz idzie z ta dziewczyna prowadzac ja za reke, ja w miedzyczasie robie to samo i doslownie ide za nim i prowadze za soba swoja wybranke.
Niesamowicie musialo to wygladac.
Brak miejsca na swobodna rozmowe nie przeszkodzil mi w poznaniu tej slodkiej dziewczyny.
Troche pogadalismy o niej, o mnie, zrobilem jej seksualna wersje Cube (szczesciana). Widzialem znaki zainteresowania (nieswiadome znaki zainteresowania seksualnego odczytywane z mowy ciala dziewczyny) wiec odwazylem sie ja pocalowac, w szyje bo odsunela glowe.
Odsunela, ale nie uciekla, dalej rozmawiala ze mna. Testuje mnie :) jeszcze troche gadki, biore numer telefonu i zostawiam ja.

Lece do nastepnej, podchodze, bezposrednio mówie co chce, jej odpowiedz: "wybacz, ale nie jestem zainteresowana. Ok." Obok stoi stary kumpel z dawnych czasów.
On: Grzes, co to bylo?
Ja: Nic:) - po czym otwieram nastepna dziewczyne.

Wiedzialem ze jej kolezanka miala na imie Kaska.
Ja: Hej, ty jestes kolezanka Kasi. Ostatnim razem kiedy cie z nia widzialem mialem Ci cos powiedziec. Ale….hmmm….nie wiem czy moge...
chociaz... powinnas to wiedziec... ale nie, nie moge...
Ona: No powiedz prosze!!!
Ja: Nie, nie wiem czy powinienem, w sumie moglabys to wiedziec... ale nie... nie pros mnie o to...
Ona: Nie odpuszcze dopóki nie powiesz!!
Ja: Ok. Jest jeden sposób, musisz cos zrobic... Pocaluj mnie.
Ona caluje mnie w Oko :]
Ja: W oko to mnie nawet babcia nie caluje
Ona caluje mnie w policzek.
Ja: Juz lepiej, ale chce zebys mnie pocalowala w usta.
Ona: Nie, cos tam cos tam.
Ja: Ok. Milej zabawy, pa:)

Wracam do chlopaków po info zwrotne. Gdy stoje obok przechodzi jakas dziewczyna. Slysze od F "Otwieraj!" - No to otwieram. Wszystko tak jak powinno byc, poza leadingiem (prowadzeniem) - kiedy wskazalem zebysmy poszli w cichsze miejsce gdzie mozemy porozmawiac, to ona szla przodem , wcale nie kontrolowana przeze mnie. Wyszlismy na zewnatrz. Standardowe zachowania, troche ja poznalem, studentka, 4 lata starsza. Zrobilem jej seksualny Cube. Przyszla jej kolezanka, mówie, ze chcemy zostac sami. Moja wybranka przytakuje na moje slowa.
Po tym ona zaczela wypytywac o mnie. Tutaj na wszystkie pytania odpowiadalem wymijajaco, pozostawiajac po sobie pewna doze tajemniczosci. Patrze na nia takim wzrokiem jak wilk na mala owce, i widze chlopaków z daleka pokazujacych umówiony znak "CALUJ". No to caluje - to byl piekny pocalunek :)
W pewnym momencie ponownie przychodzi jej kolezanka, tym razem zbieraja sie juz. Biore numer telefonu i zegnam.

Tego dnia nasz czas dobiegl konca.
Rozentuzjazmowani wracamy do auta.
Niesamowita atmosfera, niesamowite postepy, a to dopiero pierwszy dzien.

Dzien drugi. To byl dla mnie jeden z przelomowych etapow calego szkolenia. F i S. nie pozwolili nam tracic czasu. Kazda kobieta w zasiegu wzroku byla w niebezpieczenstwie. Zaczalem od starszej kobiety, okolo 70. Jej sucze zachowanie bylo zbyt duze. Nastepnie otwieralem same sety, dobrze sie bawiac, oraz duzo sie uczac.

Moim problemem byl konczacy sie material, oraz to ze nie wiedzialem co mówic. Wtedy F wskazal na set( grupe dziewczyn) i powiedzial mi co zrobic. Gdy przysiadlem sie do tego setu i zastosowalem do wskazówek, problem sam minal. Spedzilem z nimi jakies pól godziny i jedynym wyuczonym tekstem byl otwieracz, skladajacy sie z pierwszych kilku zdan. Caly czas sie smialismy.
Potem razem z F Ruszylismy w strone deptaku. Po drodze kolejne dziewczyny, kolejne otwarcia, kolejne numery.

Tutaj drugi Grzesiek mial bardzo spektakularna akcje. Poznal 2 sliczne dziewczyny, po chwili szedl z nimi obiema za reke na instant date (natychmiastowa randke). Niezle to wygladalo. Czas dobiegl konca, zrobilo sie zimno. Bylem cholernie zmeczony, a tego dnia mielismy jeszcze odwiedzic klub.

Kolejna dawka teorii.

W przerwie pojechalismy do McDonalds’a. Bylem kompletnie bez energii, zjadlem i lezalem. S. wpadl na pomysl jak naladowac mnie energia :) . Wstajemy, lapiemy sie za rece i : "GUUUSSS VAAABAAAAAH" - jeszcze raz "GUUUSSS VAAABAAAAAH !!!!!!"
S.: I jak stary, pomoglo?
Ja: Tak sobie...
S.: Hej dziewczyny chodzcie, mój kolega czuje sie zmeczony, musimy przekazac mu troche pozytywnej energi, zlapmy sie za rece!
Ktoras z dziewczyn: Niech napije sie Red Bulla :) )
"GUUUSSS VAAABAAAAAH"
Hej dziewczyny, wy tez musicie powiedzen gusvabah. :)

Niesmowite prowadzenie ze strony S. Dziewczyny wstaja podchodza, lapiemy sie za rece wszyscy razem: "GUUUSSS VAAABAAAAAH". Oczy calego Mac Donalds’a zwrócone na nas i na smiejace sie stojace z nami dziewczyny. Dalej ciekawa interakcja z zapoznanymi dziewczynami, smiech i ENERGIA :)
Wpadamy do clubu, sytuacja jak z wczoraj. Ledwie ruszylismy na parkiet, chwile obejrzelismy dziewczyny, bezposrednie podejsciei prowadzenie na sofe. Z miejca inicjuje kino (komunikacja na poziomie kinestetycznym - dotyk dziewczyny), tzn. siadam sobie wygodnie, tak ze moja reka oplata jej ramie. Grzesiek sciagnal z parkietu druga dziewczyne i usiadl dokladnie na przeciwko mnie. Siedzimy, rozmawiamy, jest wesolo, sa znaki zainteresowania. W pewnym momencie F i S. pokazuja: "CALUJ !" i lece... :)

W koncu mowi ze juz idzie, wiec pa. Ide po informacjie zwrotne do chlopaków. Niewatpliwie na efekt tej interakcji wplynal mój slaby stan. F wskazuje Grzeskowi dwie dziewczyny, mówi zeby wybral sobie któras i poderwal ja. Po chwili mówi mi zebym odciagnal druga dziewczyne, bo przeszkadza Grzeskowi. Zrobione. Siedze z nia na sofie, jednak swoim BodyLanguage (mowa ciala) odciela sie odemnie. Dopiero pozniej F i S. zwrócili mi na to uwage.
Decydujemy ze godzine która zostala odrobimy nastepnego dnia.
Wszyscy czuja sie cholernie zmeczeni.

Nastepnego dnia zaczelismy od centrum handlowego, na górnym pietrze ja i S. porozmawialismy troche z dwoma laskami, w pewnym momencie ja wylaczylem sie z rozmowy, ale S. nie odpuscil, usmiech na ich buziach nie ustawal. Pietro wyzej widzimy ze F i Grzesiek wyrwali razem 2 ladne dziewczyny. Generalnie instant dates (natychmiastowe randki). Pózniej 6 godzin przerwy, przydalo by sie przespac.

Przyszedl czas na zwienczenie calego szkolenia. Wpadamy do klubu, ruszam na parkiet... juz ja widze. Ide do niej: "Podobasz mi sie i zamierzam Cie poznac"... Ona usmiechnieta. Podaje reke, przedstawia sie. "Grzesiek jestem, chodz gdzies gdzie jest ciszej, gdzies gdzie bedziemy mogli spokojnie porozmawiac, poznac sie lepiej." Ale ona chce tanczyc. Chwila tanca i ciagne ja na koniec sali, sadzam tak, zeby oczy miala zwrócone na sciane. Generalnie potrafilem juz skupiac sie na tym, aby uzywac jak najmniej routinow (wyuczonych opowiadan). Po jakis pietnastu minutach KissClose (pocalunek), pelny, taki jaki chcialem. Bylem zadowolony z tego co zrobilem. Nie z pocalunku, ale z tego jak przeprowadzilem interakcje, pierwszy raz w moich oczach wygladalo to kompletnie, tak jak powinno wygladac.
Jeszcze przed kolejnym pocalunkiem wzialem jej numer. Teraz kaze jej wrócic do kolezanki. Wracam do chlopaków, okazalo sie ze zmieniamy miejsce.

Jezdzimy po miescie, jednak wszystko jest przepelnione ludzmi, do niektórych klubow juz nawet nie wpuszczaja.
Tak czy siak wracamy tam gdzie zaczelismy, przybylo troche ludzi. Ja ponownie sciagam Kasie z parkietu i poglebiam nasza znajomosc.
Próbowalem jej zrobic tzw. kulke, ale zdecydowanie mi to nie wyszlo ;p Tak czy inaczej, zrobilem ostrzejsze kino (komunikacja na poziomie kinestetycznym - dotyk dziewczyny). Spedzilismy wieczór razem. Pocaluj mnie...zanim pojdziesz chce, zebys cos jeszcze zrobila...
Gdy zadzwonie do Ciebie i sie przedstawie nie chce uslyszec, jaki Grzesiek, tylko: Ah tak Grzesiek, to Ty, czekalam na Twój telefon:) Umowa? Umowa? Umowa:) No i dotrzymala slowa:P Teraz doslownie zamecza mnie smsami :)

Feedback (informacja zwrotna) od chlopaków z przebiegu randki. Na zakonczenie gratulacje od F i S., kurs ukonczony, to byl bardzo przyjemny moment.
Z pewnoscia pominalem wiele rzeczy, nie sposób, bowiem zapamietac wszystkiego, szczególnie ze przez te 4 dni wydarzylo sie tak wiele.

Podsumowujac, szkolenie bylo bardzo dobrze zorganizowane, jedyne co mi doskwieralo, to ciagle zmeczenie, na to jednak nikt nie ma wplywu. 4 dni, które wywolaly u nas niesamowity postep w mysleniu.
Mysle,ze smialo moge powiedziec, ze to szkolenie zmienilo nas z amatorów (excuzerow), w takich malutkich PUA.
Teraz pozostaje dzialac.

Grzesiek

Kacper (23), Łódź - jachcio@o2.pl

I wg. mnie najwazniejszy aspekt calego szkolenia. Przypomina mi sie „Kosmiczny mecz” z M. Jordanem i ten moment, gdy zachecal swoich do walki „Ta moc byla w was od poczatku” a zmierzam do: Uwodzenie zaczyna sie nie od podejscia i zainicjowania kontaktu, tylko od tego co sie dzieje w naszych glowach. To ma decydujace znaczenie.
Reasumujac, Cezar powiedzial: „Przybylem, zobaczylem, zwyciezylem”, Jan III Sobieski: „ Przybylem zobaczylem, zobaczylem, Bóg zwyciezyl”, natomiast ja powiem „Przybylem, zobaczylem, podbijam dalej”.

Czytaj całość »

Jadac na to szkolenie liczylem na to, ze moje watpliwosci zostana rozwiane, niewiedza zastapi wiedza i doswiadczeniem a ciekawosc zaspokojona. Moja gra przypominala nieco styl gry sredniaka w drugoligowej druzynie pilkarskiej, która byla nastawiona na zwyciestwa.
Chcialem domykac, nie wiedzialem gdzie robie blad, palila mnie zadza i glód domykania.
To byla moja bolaczka i glówny powód, dlaczego tam pojechalem.

DZIEN 1

Spotkalem je: Nicole i Gwiazde. Wygladaly na sympatyczne i w rzeczywistosci okazaly sie sympatycznymi dziewczynami. Poszlismy do baru, usiedlismy, troszke teorii.
O ustalonej godzinie spotkalismy sie wieczorem, nastepnie do pubu „za szyba”.
J.J. wskazuje mi osamotniona brunetke przy barze, która wraz z kolezanka rozmawiala z jakims facetem. Najpierw rozmowa z nim, potem z dziewczyna z która rozmawial, potem ja z ta osamotniona. Glosna muzyka uniemozliwiala mi normalna rozmowe, powiedzialem, ze nic nie slysze, powiedzialem tez, ze porozmawiajmy gdzies, gdzie jest ciszej, ona wolala zostac z nimi, ok., jej strata.
J.J. pokazuje mi set, który przed chwila otworzylem, rozgladam sie w poszukiwaniu nastepnych kandydatek. J.J. proponuje podzial, ok. Ja z Nicole, J.J. z wspólkursantem. Pokazuje mi set, Powiedziala: „Pogadaj z nimi, wygladaja na smutne”. Jedna laseczka 6 druga 7.5 Ok., pomyslalem, - jako, ze nie posiadam wymówek przed podejsciem i mam juz co nie co wiedzy i pojecia na ten temat, zaczynam rozmowe.
Wieczór charakteryzowal sie poznawaniem nowych kobiet, rozmowami z nimi - o róznym skutku...ale to tylko poczatek.


DZIEN 2

Na dzien dobry N. przedstawia nam S. kawal faceta (jesli chodzi o wyglad) bezposredni, szczery, nie bawiacy sie w konwenanse, mówiacy same konkrety. W barze zademonstrowal mi mój wczorajszy blad, brak stanowczosci pewnosci siebie. Na ten dzien byly przygotowane shittesty (czyli testy, które na co dzien robia laski facetom, aby sprawdzic jacy tak naprawde sa). Kazdy losowal po karteczce z 1 shittestem. Szczerze powiedziawszy sposród tych na które wylosowalem, na czesc odpowiedzialem, na czesc nie wiedzialem, na czesc staralem sie odbic pilke. S. od razu wykryl NLP w tym co mówie.
Jego umiejetnosc zartowania z kazdej sytuacji zaimponowala mi.

W miedzy czasie poznalismy Grega i F. Greg o pogodnym wyrazie twarzy, tak go zapamietalem. Opowiedzial mi o subtelnej, ale jakze waznej róznicy miedzy mentalnoscia, Szkotów, Amerykanów i Polaków. Zastanawiajacym faktem jest otwartosc tych pierwszych a zamknietosc nas – Polaków. Moze pól wieku komuny zrobilo swoje? Dobra, spadówa z politka, bo sie offtopic robi. Z kolei F. wyluzowany, od kazdego z tych panów emanowala pewnosc siebie, spokój, wewnetrzna pogoda ducha. Panie G. i N. na Was tez przyjdzie pora w swoim czasie ;]. Dnia drugiego nastapil p r z e l o m, przelom w mojej mentalnosci, w moich przekonaniach, poznalem wszystkie odpowiedzi na moje pytania.

S.: - „Nikt nie ma 100% skutecznosci, jesli znasz takiego goscia, który domyka w 100% to daj mi jego nr, chce go poznac, bo chce nauczyc sie od niego jego skutecznosci”
F.” Nigdy nie przyjmuj przypuszczen jako faktów, Patrz na fakty, nie na przypuszczenia. Natomiast to czy fakt jest przypuszczeniem, zalezy to czy rozpatrujesz przypuszczenie jako fakt.”
S: „Interakcja moze zakonczyc sie róznie, nie skupiaj sie na domknieciu, skup sie na interakcji, to od niej zalezy czy domkniesz”
F.: „jesli nie wiesz co dalej robic, zdaj sie na intuicje”
N.: „jesli nie wiesz czy calowac to caluj” :] + liscik, eliminator wewnetrznych blokad, dzieki
G.: „Sluchaj u ciebie w miescie, czy w klubie nie bedzie stala zadna z nas i ci nie powie . Bedziesz musial sam podchodzic, jesli nie bedziesz tego robil, to cale szkolenie bedzie bezsensu” – to akurat wypowiedziane dnia 3, pod koniec szkolenia, ale po kolei.
Tego dnia dostalismy w cholere teorii. Momentami mialem dosyc, zbyt duzo informacji. Ale nie zalowalem. Koniec teorii. Widzimi sie niestety tylko z G. i N. bo F. S. i Greg przyjechali goscinnie, ok. trudno.

Klub „WZ” zwana potocznie „WuZetka”. Ten dzien najbardziej utkwil mi w pamieci (moze dlatego, ze domknalem ;]) ale o tym za chwile. Interakcje wychodzily mi znakomicie.


Rozsiadam sie jak na panicza przystalo i jedziemy. Zadna nie ukrywala podziwu(na twarzy) dla mej odwagi, ze usiadlem nie zapytawszy sie o miejsce. Rozmowa wychodzila mi fenomenalnie, czulem sie jak mlody bóg, jak król, pomimo tego ze pare bledów sie zdarzylo. Na wszystkie shittesty dpowiedzialem prawidlowo :] W koncu najwieksza strazniczka stada, sama przyznala sie, ze zagialem ja i poddaje sie. Zatkalo mnie.
Czulem sie jak sportowiec na najwyzszym podium, jak mlody bóg, wewnatrz mnie rozpetal sie prawdziwe ognisko. Jednak jak i na podrywie i na boisku wszystko jest mozliwe.
N. odparla, zebym wrócil i dal im, nie bylo ich na miejscu, poszly pewnie do ubikacji. Trudno ich strata, nie moja. Ide na parkiet, bezposrednie podejscie, i zabawa!

Wracajac czulem sie fantastycznie.


DZIEN 3

Spotykamy sie tradycyjnie w tym samym miejscu, informacja zwrotna, duzo pytan „poza konkursem”.
Po krótkiej teorii poszlismy wybierac dla mnie perfumy i to co mialem zaczac nosic. G. pokazywala mi co mam kupowac, a to co mam na sobie powinienem wypieprzyc.
Spotkalismy sie w „WuZetce”. Tym razem szlo mi gorzej niz wczoraj -zmecznie dawalo sie we znaki..

J.J. – szczera i otwarta na propozycje ;] blondynka która bezpardonowo pokaze Ci chocby najmniejszy blad. Zdecydowana, pewna siebie.
Nicole – Trafiajaca w sedno, nie odstepowala mnie na krok ;] brunetka o wesolej osobowosci


Co powiem o szkoleniu?
To przede wszystkim wspaniala atmosfera, wyjatkowe osoby, które nie tylko potrafia wytykac bledy, dawac informacje zwrotne, pouczac, wskazywac kobiety, z którymi warto rozmawiac i czym je zaciekawic. To równiez sympatyczne dwie kobiety, z którymi mozna porozmawiac na kazdy temat oraz co najwazniejsze konkrety, które zostaly zaserwowane w przejrzysty sposób (nie wypowiadam sie za wspólkursanta, sam to zrobi ;])

Czego sie nauczylem/doswiadczylem/zrozumialem:

- Pierwsze 15 minut jest najwazniejsze, od tego zalezy jak powiedzie sie cala interakcja
- Cala gra, uwodzenie nie skupia sie na domykaniu itp. To tez calkiem niezla zabawa i dawanie radosci kobietom o czym mialem okazje przekonac sie nie raz.
- Teraz wiem jak: polepszac swoja wewnetrzna postawe, kontynuowac interakcje po bezposrednim podejsciu (dla innych to igraszka dla mnie to nie bylo do dzis ;]) podrywac kelnerki/ekspedientki/hostessy
- Patrzyc na fakty, nie na przypuszczenia
- Rutyny sluza by wspomagac w trudnych chwilach, nie opierac calej interakcji na nich.
- I wg. mnie najwazniejszy aspekt calego szkolenia. Przypomina mi sie „Kosmiczny mecz” z M. Jordanem i ten moment, gdy zachecal swoich do walki „Ta moc byla w was od poczatku” a zmierzam do: Uwodzenie zaczyna sie nie od podejscia i zainicjowania kontaktu, tylko od tego co sie dzieje w naszych glowach. To ma decydujace znaczenie.
Reasumujac, Cezar powiedzial: „Przybylem, zobaczylem, zwyciezylem”, Jan III Sobieski: „ Przybylem zobaczylem, zobaczylem, Bóg zwyciezyl”, natomiast ja powiem „Przybylem, zobaczylem, podbijam dalej” ;]

Kacper

x
Według Gerharda Crombacha miłość to C8-H11-N czyli PEA (fenyloetyloamina), która powstaje przy
określonych bodźcach w części międzymózgowej (hipotalamusie).

Jeżeli dziewczyna będzie doświadczała tego mechanizmu w Twojej obecności,
zostanie on z Tobą połączony.


Sztuka Uwodzenia może wysłać TEN MATERIAŁ w pliku PDF
na Twoją skrzynkę mailową jeżeli potrzebujesz.

Wpisz poniżej adres do wysyłki i kliknij przycisk, aby wysłać sobie pdf'a na skrzynkę: